Ponieważ większość lęgów błotniaków łąkowych została przez nas zabezpieczona ogrodzeniami, a część piskląt opuściła już nawet gniazda, nadszedł czas na próby odłowu dorosłych osobników celem ich oznakowania. Właśnie w trakcie takiego łapania ptaków lęgowych, nieoczekiwanie do sieci wpadł nam drugoroczny samiec tego gatunku. Jest to dopiero drugie moje tak bliskie spotkanie z tak upierzonym osobnikiem. Pierwszy raz udało mi się złapać drugorocznego samca w 2014 r. Co nieco dziwne, obecny ptak został złapany także 17 lipca :-). Tutaj można obejrzeć zdjęcia tamtego osobnika i porównać stopień pierzenia obu samców Nasz pierwszy schwytany drugoroczny samiec błotniaka łąkowego.
duża część piór na głowie i szyi jest już przepierzona na szare pióra dorosłego typu, jednak wciąż obecne są stare, mocno spłowiałe pióra szaty juwenilnej - na wierzchu głowy, szyi i pokrywach usznych; widoczna jest też biała brew i podkreślenie oka, które mogą być też wyraźne jeszcze u trzeciorocznych ptaków
duża część piór wierzchu ciała i barkówek została już przepierzona na zimowiskach, choć nie są one jeszcze tak srebrnoszare jak u dorosłych samców; niektóre z nich mają nawet jeszcze brązowawy odcień
wzór na skrzydłach jest typowy dla pierzących się ptaków drugorocznych, jest to mieszanka starych - brązowych piór juwenilnego typu i nowych - szarych piór pierwszej szaty drosłej
cztery wewnętrzne lotki pierwszorzędowe są przepierzone na dorosłego typu, piąta osiągnęła już 2/3 długości (czarne pióro), szósta - z widoczną pałką, ledwo wystaje ponad pokrywy pierwszorzędowe, cztery zewnętrzne lotki są typu juwenilnego; jak widać pierzenie pokryw pierwszorzędowych przebiega synchronicznie z odpowiadającymi im lotkami, drugie pióro skrzydełka jest już wymienione, pierwszego i trzeciego brakuje, czwarte - największe, jest jeszcze juwenilnego typu
pierwszej lotki drugorzędowej (licząc od zewnątrz skrzydła) brakuje, druga do czwartej są juwenilnego typu, piąta rośnie i wystaje ponad pokrywy - osiągnęła połowę swojej długości, szósta do dziesiątej są juwenilnego typu, jedenasta rośnie, kolejne pióra (lotki trzeciorzędowe) są już wcześniej wymienione na dorosłego typu (schowane pod barkówkami); większość dużych i średnich pokryw jest już wymieniona bądź rośnie, stale widoczne są pojedyncze małe i średnie juwenilne mocno spłowiałe pokrywy; widać też, że ptak wymienił (zapewne jeszcze na zimowiskach) większość barkówek - ale niektóre z piór są ciemne i mają lekko brązowawy odcień - pióra wymieniane w pierwszej kolejności na zimowiskach mogą nosić jeszcze takie właśnie ślady szaty juwenilnej
pierzenie w drugim skrzydle przebiega mniej lub bardziej symetrycznie; prążki widoczne na czterech wewnętrznych przepierzonych lotkach pierwszorzędowych występują często w pierwszej szacie dorosłej samców - co widoczne jest u trzeciorocznych ptaków jako kontynuacja czarnego pasa występującego u nasady lotek drugorzędowych (u starszych ptaków często wewnętrzne lotki pierwszorzędowe są pozbawione tego pasa)
na spodzie skrzydeł także widoczna jest typowa dla pierzących się ptaków mieszanka szaty juwenilnej i pierwszej szaty dorosłej; większość pokryw podskrzydłowych to stare spłowiałe pióra szaty juwenilnej, ale widoczne są też przepierzone podbarkówki - białe z podłużnymi rdzawymi pasami - zwykle to te właśnie pióra pozwalają oznaczyć u wiosennych ptaków płeć i odróżnić drugoroczne samce błotniaka łąkowego od drugorocznych samców błotniaka stepowego - u którego brak jest takiego rysunku
stare juwenilne lotki drugorzędowe są zwykle ciemne i pozbawione wyraźnych - tak charakterystycznych dla tego gatunku - dwóch pasów widocznych u nasady lotek na spodzie skrzydeł dorosłych samców i samic
duża część piór na piersi jest wymienionych na szare dorosłego typu, poniżej pióra są białe z podłużnymi rdzawymi paskami, stale są jednak obecne (zwłaszcza na brzuchu) mocno spłowiałe pióra szaty juwenilnej z wąskimi ciemniejszymi paskami przystosinowymi
widać, że środkowe sterówki są szare i nieco zniszczone - zostały bowiem przepierzone na zimowiskach - co często ma miejsce u tego gatunku, druga para sterówek (licząc od środka) jest juwenilnego typu; trzecia, czwarta i szósta pata sterówek są w fazie wzrostu, lewa piątej pary jest typu juwenilnego, odpowiadająca jej prawa - była zapewne już wcześniej wypierzona
Dziś prezentujemy Wam mocno „przeterminowany” materiał z obrączkowania kruków. W wydarzeniu tym miały uczestniczyć dzieci, ale pandemia mocno pokrzyżowała także i te plany. Obrączkowanie odbyło się więc w wąskim gronie i zostało zarejestrowane na zdjęciach i krótkich filmikach, które w zgrabny materiał złożył nasz muzealny informatyk Sebastian Hałka. Do filmu załączamy garść informacji o tym charyzmatycznym gatunku oraz zadania edukacyjne. Jakby nie było, brakuje nam już trochę tej części naszej pracy, a nie zanosi się na to, by szybko na zajęcia do nas trafiły jakieś zorganizowane grupy.
Bywa często zwiedzionym, Kto lubi być chwalonym. Kruk miał w pysku ser ogromny: Lis niby skromny Przyszedł do niego i rzekł: „Miły bracie, Nie mogę się nacieszyć, kiedy patrzę na cię. Cóż to za oczy! Ich blask aż mroczy! Czyż można dostać Takową postać? A pióra jakie! Lśniące, jednakie; A jeśli nie jestem w błędzie, Pewnie i głos śliczny będzie.” Więc Kruk w kantaty: skoro pysk rozdziawił, Ser wypadł, Lis go porwał i Kruka zostawił.
Tak brzmi bajka o kruku i lisie autorstwa Jean de La Fontaine w przekładzie Ignacego Krasickiego. Niech posłuży nam jako wstęp do bliższego poznania jednego z najinteligentniejszych ptaków, tajemniczego kruka. Lis w przytoczonym wierszu zwraca uwagę na jego dwie cechy wyglądu kruka: piękne błyszczące oczy i lśniące, jednolite upierzenie. Zarówno oczy, pióra i dziób kruka są koloru czarnego. Czasem w mowie potocznej używamy sformułowania, że coś jest kruczoczarne, czyli tak czarne jak pióra kruka. Ze względu na pewne podobieństwo jest on często mylony z czarnowronem, gawronem lub wroną siwą. Jednak po bliższym przyjrzeniu się poszczególnym gatunkom, różnice widoczne są niemal od razu. Wszystkie wymienione gatunki należą do rodziny krukowatych, oprócz nich należą tam inne, zupełnie nieprzypominające kruka: sójka, orzechówka, sroka i kawka. Krukowate są starą ewolucyjnie grupą ptaków. O istnieniu ich dawnych przodków świadczą kopalne znaleziska, najstarszym znalezionym na terenie Polski jest pazur pochodzący z pliocenu. Jego wiek został oszacowany na 2,5 mln lat. Został znaleziony w Rębielicach Królewskich k. Częstochowy. Kruk swoją nazwę zawdzięcza wydawanemu przez siebie głosowi, który nazywamy krakaniem. Głos kruka, dość łatwo rozpoznawalny, jest słyszalny z odległości nawet 2 km.
Przyjrzyjmy się bliżej występowaniu, biologii i ekologii kruka. Jest on obecny niemal na całej półkuli północnej. Zadziwiająca jest jego szeroka tolerancja na warunki środowiskowe. Ptaki te występują w bardzo zimnych rejonach, gdzie temperatury sięgają -50ºC oraz na bardzo ciepłych obszarach (np.: na południu USA), gdzie temperatura osiąga wartość 45ºC. Nie są to ptaki, które odbywają szczególnie dalekie wędrówki, prowadzą raczej osiadły tryb życia. Jednak w Wielkiej Brytanii zaobserwowano zaobrączkowanego kruka, który przebył dystans wynoszący 551 km. Kruki są wszystkożerne, odżywiają się różnorakim pokarmem, ale w sposób szczególny upodobały sobie padlinę. W związku z obecnością w diecie drobnych ssaków, płazów, gadów, ptaków czy owadów kruki wytwarzają wypluwki. Wypluwka to zlepek niestrawionych resztek pokarmu, takich jak sierść, kości, pióra czy łuski, które wydalane są przez dziób przez ptaki o drapieżnym trybie życia, np.: sowy, szponiaste, dzierzby, czaple czy mewy. Wypluwki można zebrać z terenu, a następnie poddać analizie, która umożliwia opracowanie diety poszczególnych gatunków. Jeśli już wspominamy o diecie, dawno dawno temu, w XVI w. w mowie potocznej występowało słowo „kruczeć” co oznaczało nic innego jak burczenie w brzuchu. W kontekście dzisiejszego tematu zdanie „kruczy mi w brzuchu” nabiera nowego znaczenia:). Kruki żyją stosunkowo długo, jednak ich długowieczność mieści się w przedziale 25-30 lat. Ciekawą informacją dotyczącą długości życia kruków jest fakt zastrzelenia w XIX wieku w ok. Sztokholmu dorosłego osobnika, którego obrączka wskazywała na osiągnięcie przez niego wieku 69 lat. Dłużej czy krócej, ale kruki „lecą” przez życie przy boku jednego partnera. Nazywamy to monogamią, czyli dobieraniem się w pary na całe życie. Budują gniazda i wychowują pisklęta. Ich stare gniazda mogą osiągnąć nawet 1,5 m wysokości. Kiedyś kruki obecne były tylko w odległych kompleksach leśnych, obecnie coraz częściej spotyka się je w mozaikowym krajobrazie, w którym lasy przeplatają się z łąkami i polami. Zakładają gniazda przeważnie na drzewach iglastych, bardzo rzadko obserwowane są gniazda na drzewach liściastych. W okolicy Muzeum Czynu Powstańczego w Górze Św. Anny na jednym z modrzewi także znalazła swoje miejsce do gniazdowania para kruków. W tym roku wyprowadziły udany lęg, a ich pisklęta zaobrączkowano. Obrączkowanie to jeden ze sposób badań monitoringowych różnych gatunków ptaków. Wykonywane jest nie tylko na pisklętach ale i na dorosłych osobnikach. Jak wyglądało obrączkowanie od podszewki „naszych” kruków można zobaczyć na opublikowanym filmie. Niegdyś obserwacje kruka należały do rzadkości, ze względu na jego silne tępienie przez człowieka, ale obecnie liczebność powoli wzrasta. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej za zabicie osobnika tego gatunku wypłacano nagrodę pieniężną. Objęto je ochroną już po wojnie, w roku 1948.
Krukowate są zaliczane do bardzo inteligentnych ptaków. Każdy z nas zna powiedzenie: „sowa mądra głowa”, jednak to właśnie kruki królują wśród ptaków pod względem inteligencji, o czym świadczy szereg zachowań oraz umiejętności. Kruki w niewoli potrafią szybko nauczyć się i naśladować różne dźwięki, w tym ludzką mowę w różnych językach. Jednak na wolności rzadko wykorzystują tą umiejętność. Jako przejaw inteligencji uznawane są krucze zabawy takie jak: zwisanie głową w dół, zjeżdżanie po śniegu (np.: z tylnej szyby samochodu), kąpiel pod spryskiwaczem, kręcenie powietrznych beczek, latanie towarzyskie. Kruki na swój sposób wykorzystują narzędzia w codziennym życiu: stosują przedmioty w celu usunięcia mew z gniazda, używają kamieni przy jego obronie. Kruki potrafią wyrażać swoje stany emocjonalne za pomocą głosu, układu piór i postawy ciała. Co ciekawe, sprawdzają smak potencjalnego pożywienia. Przed zjedzeniem miażdżą go i przez pewien czas trzymają w dziobie. Po podjęciu decyzji co do możliwości spożycia pokarmu albo połykają kąsek albo go wypluwają. Kruki świadomie ukrywają zapasy jedzenia na gorsze czasy. Skrytki lokalizują pod śniegiem, w szczelinach, w wykopanych zagłębieniach, które maskują liśćmi i trawą. Co ważne, dokładnie pamiętają lokalizację swoich zapasów, jednocześnie potrafiąc wykonać fałszywe skrytki jako zabezpieczenie przed splądrowaniem ich przez inne osobniki. Świadczy o tym ukrywanie pokarmu, po czym natychmiastowe zmienianie jego położenia. Kruki potrafią stosować różne sposoby, by przenosić w dziobie wiele porcji pożywienia na raz np. potrafią przenieść całe gniazdo wraz z jajami.
Kruk ma swoje miejsce w mitologii i legendach. W wielu mitach początkowo był białym ptakiem, a konsekwencją jego występków była zmiana barwy na czarny. Wśród niektórych ludów istniało przekonanie, że kruki mają wpływ na pogodę. Długotrwały deszcz był uważany za skutek zabicia kruka. Jedna z legend pochodząca najprawdopodobniej z końca XIX w. mówi, że za czasów Karola II Stuarta sześć kruków zaalarmowało strażników i w ten sposób uratowały Londyn przez zajęciem przez nieprzyjaciela. Legenda głosi także, że dopóki na Tower of London żyją kruki dopóty trwa monarchia brytyjska. Jednak ptaki nie gnieżdżą się już tam od kilkudziesięciu lat. By nie pozwolić na upadek monarchii kruki są tam przesiedlane z innych rejonów kraju, a żeby nie odleciały podcina im się lotki. Oprócz mitów i legend, kruk często występuje w przysłowiach i powiedzeniach np.: „kiedy kruk kruka kłuje, pewnie głodne lato czuje”, „lichy to kruk, co zdobycz z rąk wypuszcza”, „to nie sztuka ubić kruka”. Jednak najbardziej znane powiedzenie, jest rozwiązaniem zamieszczonej poniżej krzyżówki. Zachęcamy do sprawdzenia swoich swojej wiedzy i umiejętności w starciu z przygotowaną przez nas krzyżówką oraz rebusem dotyczących krukowatych.
Niestety stratą zakończył się pierwszy od bardzo dawna lęg uszatki błotnej na Śląsku. Gniazdo tego gatunku zostało znalezione przez koszącego pole lucerny pracownika kombinatu rolnego w południowej części Płaskowyżu Głubczyckiego. Niestety lęg został zauważony już po skoszeniu fragmentu pola, na którym się znajdowało. Pracownik widząc obserwującego ptaki Roberta Zbrońskiego podjechał do niego i poinformował o fakcie znalezienia gniazda jakiegoś ptaka. Robert stwierdził w pobliżu latającą parę uszatek błotnych. Zabezpieczył gniazdo przed słońcem i zwrócił się o pomoc do Marty i Darka Świtałów. W ten oto sposób o rewelacyjnym znalezisku dowiedziałem się ja i Sławek Rubacha, który był akurat przejazdem na Opolszczyźnie. Ponieważ byłem zaledwie kilka kilometrów od miejsca lęgu uszatek w trakcie kontroli stanowisk błotniaka łąkowego, niewiele czasu zajęło mi dotarcie na miejsce. Pokos był naprawdę niski, gniazdo zostało całkiem odkryte. Dwa z sześciu jaj uległy uszkodzeniu. Ale trzeba było spróbować uratować resztę lęgu. Najpierw usypaliśmy wokół gniazda wał ze skoszonej lucerny, tak aby zabezpieczyć jaja przed słońcem oraz coraz większą liczbą ptaków (mew, bocianów, myszołowów, błotniaków stawowych, kań i orlika krzykliwego) przybyłych na „gryzoniowi” ucztę na skoszonym polu. Uszatki niepokoiły się i latały w pobliżu gniazda, niestety nie chciały do niego usiąść. Siadały za to w małym fragmencie nieskoszonej lucerny pozostawionym przez pracowników kombinatu ok. 5 m od gniazda. Po telefonicznej konsultacji ze Sławkiem stwierdziliśmy, że spróbujemy przenieść gniazdo z jajami do nieskoszonej lucerny. Ptaki latały wokół, samiec przelatywał kilka razy nad gniazdem i atakował nawet błotniaka stawowego, który zbyt blisko się zbliżył. Samica także przelatywała kilka razy w pobliżu. Na polu zrobiło się tłoczno od dużych mew. Kilka razy uszatki były nękane przez błotniaki stawowe i kanię czarną. Wszystko to nie napawało optymizmem. Ale trzeba było zrobić co się da, aby spróbować uratować lęg. Na miejsce przybył Sławek, który po drodze zakupił kraty do ogrodzenia gniazda. Mimo, że samica do niego nie siadała, a tylko chroniła się w jego pobliżu w nieskoszonej lucernie, stwierdziliśmy że ponieważ jaja były świeżo złożone, może ptaki wrócą do gniazda wieczorem i choćby część z nich ptakom uda się wysiedzieć. Wszystko co można było zrobić, to zabezpieczyć lęg kratami przed drapieżnikami naziemnymi i czekać. Robert ze Sławkiem sprawnie rozłożyli ogrodzenie. Uszatki cały czas trzymały się niedaleko małego łanu lucerny z ogrodzonym gniazdem. Niestety podczas dwa dni później przeprowadzonej kontroli, w gnieździe stwierdziłem już tylko potłuczone jaja. Szkoda, że ptaków nie udało się wykryć przed skoszeniem lucerny, bo dyrektorzy kombinatu rolnego, do którego należy pole, od kilku już lat bez żadnych problemów wyrażają zgodę na ochronę w ich uprawach lęgów błotniaków łąkowych. Tak więc i w tym wypadku można było pozostawić wokół gniazda nieskoszony fragment lucerny, a samo gniazdo ogrodzić przed drapieżnikami naziemnymi, tak jak robimy to w przypadku błotniaków. W trakcie kontroli z nadzieją obserwowałem nadal przebywające w pobliżu miejsca gniazdowania uszatki błotne, a nawet wykonującego loty tokowe samca. Może wyjątkowa liczba norników, za których sprawą zapewne doszło do lęgu uszatki błotnej na Opolszczyźnie sprawi, że para przystąpi do powtórzenia lęgu… Interesujące jest, to że kilka dni wcześniej ktoś już obserwował uszatkę błotną, latającą także nad skoszoną lucerną, kilka kilometrów na wschód od stwierdzonego lęgu. Nad skoszonym polem lucerny z gniazdem, oprócz tej pary, widzieliśmy też trzeciego osobnika. Nie jest wykluczone zatem, że straconych lęgów uszatki błotnej było więcej… Ta historia, niestety bez szczęśliwego zakończenia, pokazuje że różne rzeczy się zdarzają w ptasim świecie i czasem warto poświęcić więcej czasu na obserwacje rzadkiego ptaka, bo być może, mimo, że się tego nie spodziewamy, możemy mieć do czynienia z jego lęgiem.