wtorek, 9 czerwca 2015

Wizyta KOPCIUSZKA w muzeum... ;-)

Oczywiście nie chodzi o wizytę w muzeum wszystkim znanej postaci z baśni braci Grimm, a odwiedziny niewielkiego owadożernego ptaka o tym samym "imieniu" - a raczej polskiej nazwie gatunkowej. Kopciuszek Phoenicurus ochruros to powszechnie występujący w miastach i wszelkich osiedlach ludzkich ptak z rodziny muchołówkowatych Muscicapidae. Znany jest przede wszystkim ze swojego pomarańczowego ogonka, którym potrząsa przy każdej okazji. Inną jego charakterystyczną cechą jest śpiew, który usłyszeć można jeszcze przed nastaniem świtu. Zwrotka rozpoczyna się trzeszczącymi dźwiękami, których nie można pomylić z głosami innego gatunku krajowego ptaka. Jak już wspomnieliśmy kopciuszki chętnie lęgną się w osiedlach ludzkich, gniazda zakładają w zakamarkach muru, na różnych belkach pod dachami, czasami nawet wewnątrz różnych budynków gospodarskich, korzystają też z półotwartych budek lęgowych. W tym roku koło muzeum obserwowaliśmy już od wczesnej wiosny pięknie ubarwionego samca kopciuszka. Jego upierzenie wskazywało na to, iż jest to osobnik, który wykluł się z jaja co najmniej w 2013 roku. Nie udało nam się go złapać i zaobrączkować, gdyż kopciuszek jak większość owadożernych ptaków ma wyjątkowo bystry wzrok i zawsze w porę zauważał sieci ornitologiczne i je sprawnie omijał. Dziś jednak "wpadł" z niezapowiedzianą wizytą do muzeum... Wpadł, a raczej wleciał przez otwarte okno. Ptaka szybko złapaliśmy, zaobrączkowaliśmy i po krótkiej sesji zdjęciowej czym prędzej wypuściliśmy, bowiem nasz kopciuszek karmi właśnie prawie całkiem wyrośnięte podloty...

dorosły samiec kopciuszka Phoenicurus ochruros ma smolisto czarną maskę kontrastującą z jasnoszarym wierzchem głowy, biały panel na skrzydle utworzony przez białe krawędzie zewnętrznych chorągiewek lotek drugo- i trzeciorzędowych
to pewnie od ciemnoszarej barwy upierzenia kojarzącej się z sadzą oraz odwiedzania przez kopciuszka dachów i kominów wzięła się jego polska nazwa
najbardziej rzucającą się w oczy cechą ubarwienia kopciuszka jest jego intensywnie pomarańczowy ogon - a raczej jego wszystkie, z wyjątkiem środkowych, sterówki...

12 komentarzy:

  1. Lubię te małe śliczne ptaszki ! ! U mnie zamieszkały pod zagaszeniem garażu !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpadł to dostał sesyjkę i bizuterię-ekstra:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. No to mieliście super odwiedziny.....co tam sieci - wybrał bezpośrednią drogę do was. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny. U mnie koło domu też latają ale jeszcze nie uchwyciłam żadnego, zawsze nie mam pod ręką aparatu... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Kopciuszki to chyba jedne z najbardziej przyjaznych ptaków u mnie w okolicy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fabulous close up detail of the feathers on the Black Redstart.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny, chyba go u nas nie widziałam.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lovely to see this bird so close!!!
    great photography!
    greetings,
    Maria

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie w pracy tez zaczal sie sezon na kopciuszki. W roku kolo 10 zawsze zlapie :)...i na wolnosc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety zawsze pchają się do budynków, a potem nie zawsze umieją bez ludzkiej pomocy wylecieć...

      Usuń
  10. Dzis biuro pol dnia puste bo zajalem sie czyms innym. Potem przychodze, z biura wylatuje dymowka, a pod sufitem zlepka budulca pod gniazdo. Strach wyjechac na tydzien bo bociany na biurku sie zalegna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ładnie... do nas do muzeum kilka razy też dymówki wpadały, na szczęście szybko znajdowały drogę powrotną na wolność...

      Usuń