czwartek, 7 września 2023

Pierwszy w Polsce młody błotniak łąkowy Circus pygargus z Loggerem GPS-GSM

W dniu obrączkowania, Fot. P. Zabłocki
Od kilku już lat Joachim Siekiera zakłada na „nasze” błotniaki łąkowe Loggery GPS-GSM. Zawsze były to lotne ptaki – w pełni dorosłe lub drugoroczne samice przystępujące już do lęgów. W jednym przypadku był to drugoroczny samiec. Ze względu na to, że przeżywalność młodych ptaków w pierwszym roku życia jest na poziomie 50% unikaliśmy zakładania na nie Loggerów z uwagi na duże ryzyko szybkiej utraty urządzenia. Ponieważ tegoroczny sezon czynnej ochrony lęgów był mocno rozciągnięty, kiedy już w końcu mieliśmy trochę czasu na łapanie dorosłych ptaków, możliwości pozostało już niewiele. Dlatego zaczęliśmy rozważać założenie Loggera na któreś z pozostających jeszcze w gniazdach piskląt. Sprawa rozwiązała się jednak sama nieco przez przypadek. Gdy 27. lipca próbowaliśmy odłowić dorosłe ptaki przy jednym z gniazd koło miejscowości Gostomia w powiecie prudnickim, do siatki niespodziewanie wpadł nam młody lotny już błotniak łąkowy. Po odczytaniu obrączki okazało się, że jest to samica, która wykluła się i wychowała w gnieździe oddalonym o 600m. Zaobrączkowana została 10. lipca jako jedno z czwórki piskląt. Ogrodzone gniazdo ptaki opuściły pięć dni później. Młoda samica przeżyła niebezpieczny moment usamodzielniania się, choć ciągle jeszcze przebywała w okolicy pola, na którym przyszła na świat. Korzystając więc z okazji jej złapania zaopatrzyliśmy ją w Logger. Mamy więc unikalną możliwość obserwowania jak zachowuje się i przemieszcza młody ptak po opuszczeniu gniazda. Jej historię miałem opisać nieco później, gdy ptak doleci już na zimowisko, ale ze względu na to iż samica zrobiła nam małą niespodziankę, postanowiłem się tym podzielić na gorąco.


Ale po kolei. Od momentu założenia urządzenia śledzącego samica przebywała w okolicy gdzie przyszła na świat do 11. sierpnia – czyli jakieś 27 dni. Najdalej od gniazda odleciała w tym czasie na odległość 19km.

12. sierpnia samica zrobiła duże koło, przelatując nad Moszczanką, Opawicą w Czechach, Głubczycami i Racławicami Śląskimi ostatecznie wracając w rodzinne strony w okolicę Białej. Był to jej pierwszy dalszy przelot. Najdalej od gniazda była w odległości 31km.

Kolejnego dnia zrobiła sobie wycieczkę, która skłoniła mnie właśnie do napisania tego posta. Samica bowiem najpierw w tym dniu przeleciała nad Chorulą (gdzie znajduje się siedziba firmy Joachima, w której corocznie odbywają się spotkania opolskich miłośników przyrody), później udała się na południe przelatując w odległości mniejszej niż kilometr od domu Joachima, a następnie skręcając na wschód przeleciała 400m od siedziby Działu Przyrody MŚO gdzie mieszkam i pracuję! Dalej ptak udał się w stronę Czarnocina, następnie zawrócił i przeleciał 200m od mojego biura. Zataczając koło między Zdzieszowicami a Leśnicą udał się na pierwszy swój tak daleki (36km) od gniazda nocleg na pola między Porębą a Czarnocinem. Mówcie co chcecie, ale jest to co najmniej dziwny i zastanawiający zbieg okoliczności. Tym bardziej, że samica następnego dnia rozpoczęła swoją wędrówkę na południe. Wygląda to tak, jakby chciała się z nami pożegnać hahaha.

Między 14. a 17. sierpnia samica leci na południowy zachód mijając po drodze czeską centralę obrączkowania ptaków w Przerowie, pokonując w tych dniach w sumie odległość 151km.

Od 18. sierpnia do 1 września następuje przerwa w wędrówce i samica przemieszcza się tylko lokalnie odlatując co najwyżej kilkanaście km od miejsca noclegowego.

2. września samica rozpoczyna już zdecydowaną wędrówkę na południe. Przelatuje blisko 200km mijając po drodze Bratysławę.

Kolejnego ranka samica rusza dalej na południe. Około godziny 18:00 wylatuje nad Adriatyk i po 200km jest już we Włoszech – jej pierwszy w życiu przelot nad wodą zajmuje jej około 4 godzin. Ptak jednak nie zatrzymuje się i pomimo zapadającej nocy leci dalej. Około godziny 2:00 w nocy wylatuje nad Morze Jońskie gdzie sygnał się urywa… Miejmy nadzieję, że to tylko chwilowe problemy z łącznością z urządzeniem i ptak nie znajdzie się w tej połowie młodych, które nie dożyją do kolejnego sezonu...

niedziela, 3 września 2023

Wyniki obrączkowania piskląt błotniaka łąkowego Circus pygargus w 2023 r.

Mimo wcześniejszych obaw, ten sezon dla błotniaków łąkowych na Opolszczyźnie okazał się całkiem udany. W sumie udało się znaleźć 36 gniazd tego gatunku. Początkowo par było dużo więcej, ale duża część lęgów uległa zniszczeniu w okresie składania jaj lub wysiadywania. Najczęstszą przyczyną strat w tym okresie było wyłożenie się zboża po ulewnych deszczach. Wśród tych 36 lęgów, dwa zakończyły się stratą. W jednym przypadku jedyne wyklute pisklę zostało zabite w gnieździe przez kota, w drugim samica aż do żniw wysiadywała wychłodzone jaja (5 sztuk). W dwóch kolejnych przypadkach gniazda namierzono już po wylocie młodych (przynajmniej 1 pisklę i przynajmniej 3 pisklęta). Kolejne 3 pisklęta, które nie zostały zaobrączkowane pochodzą z gniazda, na którego ogrodzenie nie zgodził się właściciel pola – na szczęście opóźnił termin żniw i pozostawił fragment nieskoszonego zboża wokół gniazda. W jednym przypadku jedno z piskląt nie zostało zaobrączkowane, bo odleciało z gniazda w trakcie kontroli. W tym sezonie wśród lęgów o znanej liczbie młodych, które opuściły gniazdo stwierdziliśmy 4 lęgi z pojedynczym pisklęciem, 7 z dwoma pisklętami, po 10 lęgów z trzema i czterema pisklętami i 2 lęgi z pięcioma pisklętami (N=33). Udało nam się także stwierdzić lęg, w którym samica złożyła 7 jaj. Wykłuło się z nich jednak tylko 5 piskląt. Mielibyśmy też jedyny w tym sezonie lęg z szóstką piskląt, niestety gniazdo zostało znalezione dzień po żniwach i dwa pisklęta z pociętymi lotkami zostały przekazane do azylu. Podsumowując, zaobrączkowaliśmy w tym sezonie 92 młode z 31 gniazd. Z ciekawostek, stwierdziliśmy 5 lęgów składających się z samych samic, były to 4 lęgi z czterema samicami i 1 z trzema samicami. W ogólnej liczbie młodych o znanej płci (N=91) samice stanowiły blisko 60%.
 
W szczycie sezonu czas leci szybko a pracy jest dużo, więc czasem obrączkujemy tak małe pisklęta, Fot. P. Zabłocki

Niekiedy zdarzają się aż tak wyrośnięte młode, Fot. P. Zabłocki

U starszych piskląt można już określić płeć - samice mają brązową tęczówkę, u samców jaśnieje i staje się szarawa, Fot. P. Zabłocki

Niektóre pisklęta spokojnie pozują..., Fot. A. Mulawa

Inne pozują na krwiożercze bestie..., Fot. A. Mulawa

Są i takie, które marzą już o lataniu, Fot. A. Mulawa

Zdarzają się też groźby - a spróbuj mi to założyć..., Fot. P. Zabłocki

Czasem łatwiej zrobić to w aucie..., Fot. A. Mulawa

Ostatnie obrączkowanie w sezonie.. Fot. P. Leśniak (dzięki za pamiątkę :-))

sobota, 2 września 2023

Nieoczekiwane zakończenie sezonu błotniakowego

Sezon błotniakowy zamknięty. Wszystkie młode dawno już opuściły gniazda, a niektóre ptaki rozpoczęły już wędrówkę na zimowiska. My natomiast wspominamy ostatni dzień obrączkowania piskląt, w którym to odnaleźliśmy nasze ostatnie gniazdo w tym sezonie. 10 sierpnia pojechaliśmy obrączkować młode z ostatnich dwóch gniazd w powiecie głubczyckim. Sądziliśmy, że były to nasze najpóźniejsze lęgi błotniaków łąkowych w tym sezonie. W pierwszym było tylko jedno pisklę, które wykluło się około 15 lipca, w drugim znajdowały się dwa pisklęta, które wykluły się między 17 a 19 lipca. W obu przypadkach, były to lęgi powtarzane po stratach. W okolicach drugiego stanowiska obserwowana była w okresie budowy gniazda jeszcze jedna samica, która zapadała w pole blisko szosy. Mimo kilku późniejszych kontroli nigdy nie obserwowaliśmy jej w towarzystwie samca, a co za tym idzie transferów pokarmu. Nie widzieliśmy też aby sama samica latała ze zdobyczą w szponach. Przelatywała tylko od czasu do czasu nad polem. Co najdziwniejsze, jak tylko pojawiliśmy się w pobliżu, bez oznak zaniepokojenia odlatywała i znikała gdzieś daleko. Nigdy nie atakowała przelatujących w pobliżu błotniaków stawowych, myszołowów czy orlika krzykliwego. Jednym słowem – nic nie wskazywało na to, że może mieć jeszcze czynny lęg. Tymczasem opuszczając już stanowisko zauważyłem z daleka, że samica ta niespiesznie ląduje w zbożu dość blisko szosy. Coś mnie tknęło i postanowiliśmy to sprawdzić. Samica nie zrywała się, nawet gdy szosą przejechały dwa samochody. Podjechaliśmy najbliżej jak się dało i pod okiem Agnieszki, która miała zlokalizować miejsce, z którego zerwie się samica, ruszyłem biegiem w pole. W pewnym momencie mocno spłoszona samica wystrzeliła prosto w górę i od razu odleciała znad pola. To już dało nam do myślenia. Zauważony drobny ruch na wyłożonym zbożu rozwiał wszelkie wątpliwości. Znaleźliśmy oto ostatni w tym roku lęg błotniaków łąkowych (10.08.2023!). Zboże wokół gniazda było całkowicie wyłożone, a w nim znajdowały się 4 pisklęta. Na podstawie wielkości i stadium rozwoju upierzenia, najmłodsze z nich musiało się wykluć gdzieś koło 24 lipca. Jest to chyba nasz najpóźniejszy lęg tego gatunku z jakim spotkaliśmy się od początku badań na Opolszczyźnie. Ponieważ zupełnie nie byliśmy gotowi na grodzenie jakiegokolwiek gniazda, trzeba było coś na szybko zorganizować. No i przede wszystkim zlokalizować właściciela pola i określić termin koszenia pszenicy. Tutaj nieoceniona jak zwykle okazała się „strażniczka” okolicznych błotniaków – Paulina. Okazało się, że właścicielem pola jest rolnik, na którego innym polu stoi ogrodzenie z krat, które opuściły już pisklęta. Nie było też żadnego problemu ze zgodą na ochronę kolejnego lęgu. Jak tu jednak przewieźć ogrodzenie? Dzięki niecenionej pomocy Pauliny i Artura także i ten problem został natychmiast rozwiązany (dzięki za pomoc :-)). Zaobrączkowane od razu pisklęta zostały otoczone ogrodzeniem. Ta historia pokazuje, że niektóre ptaki mogą zachowywać się w bardzo nietypowy sposób i tym samym wywieźć w „pole” nawet osobę z bardzo dużym doświadczeniem w wykrywaniu gniazd tego gatunku. 25 sierpnia wszystkie młode latały już swobodnie po polu, możliwe więc było zdemontowanie ostatniego ogrodzenia w tym roku, a tym samym ostateczne zakończenie sezonu czynnej ochrony lęgów błotniaka łąkowego w 2023 r.

Gniazdo znajdowało się w całkiem wyłożonym fragmencie pszenicy, 10.08.2023, fot. P. Zabłocki

Pisklęta były bardzo dobrze widoczne dla drapieżników, udało im się przetrwać, bo po odlocie samicy wczołgiwały się pod zboże, Fot. P. Zabłocki

Trzy z czwórki piskląt, Fot. P. Zabłocki

Montaż ostatniego w tym sezonie ogrodzenia, gniazdo z pisklętami zostało przeniesione o kilka metrów w stojące zboże, Fot. P. Zabłocki

Pisklęta w nowym ogrodzonym gnieździe, Fot. P. Zabłocki

Ogrodzone pisklęta mają szansę przetrwać żniwa, a one tuż tuż, Fot. P. Zabłocki

Demontaż ostatniego w tym sezonie ogrodzenia 25.08.2023 - lotne pisklęta po chwili wróciły w pobliże gniazda, Fot. P. Zabłocki