Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksponaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksponaty. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 marca 2015

Przydacznie Tridacnidae

Od jakiegoś już czasu na łamach naszego bloga zamieszczamy ciekawostki na temat różnych egzotycznych mięczaków, których muszle udało się zgromadzić w muzealnej kolekcji (zobacz także: Przyłbice Casside; Skrzydelnikowate StrombidaeBoskie muszle trytonów Cymatiidae; Porcelanki Cypraeidae; Rozkolce z Morza Śródziemnego - dawcy starożytnej purpury). Dziś przyszła kolej na małże z rodziny przydaczniowatych Tridacnidae. Już sam fakt wytwarzania największych muszli czyni je wyjątkowymi. Ta nieliczna grupa, bo reprezentowana na świecie tylko przez siedem gatunków, zasiedla głównie tropikalne wody Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku, ale dwa z nich – przydacznię wielką Tridacna maxima i łuskowatą T. squamosa – można już podziwiać na rafach koralowych Morza Czerwonego. Trójkątne muszle wszystkich przydaczni są grube, ciężkie i mają duże promieniowe żebra, niekiedy wyposażone w blaszkowate wypustki. Krawędzie obu połówek są pofalowane i dokładnie do siebie dopasowane. Z wierzchu są zazwyczaj jasne, jednobarwne (kremowe, szare) i z nielicznymi wyjątkami pozbawione jakichkolwiek deseni, natomiast powierzchnia wewnętrzna jest porcelanowa, błyszcząca. Tak niepozornie ubarwione muszle mogą nie zachwycać. Jednak przyglądając się przyrośniętym do podłoża osobnikom żywym, nietrudno zauważyć wystające ze szczeliny muszli fałdy ich pięknego płaszcza, który „bije po oczach” jaskrawością swoich niebiesko-zielonych barw. Właśnie te cudowne płaszcze wraz z całą paletą barw, w które przystrojone są egzotyczne ryby i koralowce Anthozoa, tworzą najbardziej kolorowy kalejdoskop na rafach. Jaskrawe ubarwienie płaszcza przydacznie zawdzięczają obecności jednokomórkowych glonów – zooksantelli, z którymi żyją w symbiozie. Te mikroskopijnej wielkości organizmy, które znalazły schronienie w komórkach ich ciała, biorą udział w odżywianiu, a właściwie dożywianiu przydaczni. Oprócz tradycyjnego dla małżów sposobu pozyskiwania pokarmu, polegającego na odfiltrowywaniu go z wody, przydacznie korzystają z substancji organicznych i tlenu, które produkowane są przez ich małych „lokatorów” w procesie fotosyntezy. Taki stały zastrzyk energii i potrzebnych do życia związków odżywczych pozwala im na osiąganie znacznie większych od innych małżów rozmiarów ciała. Żeby jednak „wilk był syty i owca cała”, muszą one zapewnić swoim współtowarzyszom jak najlepsze warunki do fotosyntezy, dlatego osiedlają się na płyciznach, zwykle na rafie koralowej (na głębokości od 2 do 25 m), czyli tam, gdzie docierają promienie świetlne, niezbędne do zajścia tego procesu. 

połówka dwuczęściowej muszli przydaczni olbrzymiej Tridacna gigas z kolekcji MŚO

Ze wszystkich przydaczniowatych, zresztą i wszystkich oskorupionych mięczaków, największe muszle należą do przydaczni olbrzymiej T. gigas, zamieszkującej wody Indopacyfiku. Gigantyczne muszle tego gatunku mogą osiągać blisko 1,4 m długości i ważyć nawet ćwierć tony. Najcięższy odnotowany dotąd okaz waży 262 kg i jest własnością American Museum of Natural History w Nowym Jorku. Na ogół spotyka się osobniki o wiele mniejsze, o średnicy muszli nieprzekraczającej 60 cm. Niestety temu największemu z muszlowców gatunkowi mięczaka od wielu już lat grozi niebezpieczeństwo wymarcia. W niektórych rejonach swego występowania został on całkowicie wytrzebiony przez człowieka, który wymyślił sobie całe mnóstwo powodów, aby go wyławiać. Początkowo przydacznie olbrzymie pozyskiwane były dla smacznego mięsa, później głównie dla dużych i niezwykle dekoracyjnych muszli. Na wyspach Pacyfiku służyły m.in. jako zbiorniki na deszczówkę. Na Molukach zastępowały umywalki, wanienki do kąpania małych dzieci, a także poidła dla hodowanej zwierzyny. Dzięki swojemu ciężarowi i solidnej budowie nadawały się również na kotwice oraz siekiery do rąbania drewna. Znalazły nawet zastosowanie w Europie. W niektórych kościołach, również w Polsce, do dzisiaj używane są jako kropielnice i chrzcielnice. Zmniejszająca się w zastraszającym tempie liczebność gatunku wpłynęła na podjęcie decyzji o całkowitym zakazie odłowu tego małża w wielu rejonach jego występowania, wpisaniu go na światową Czerwoną Listę Gatunków Zagrożonych (IUCN) oraz objęciu konwencją waszyngtońską, której celem jest ograniczenie handlu gatunkami będącymi na wymarciu. 

połówka dwuczęściowej muszli hipopusa plamistego Hippopus hippopus ze zbiorów MŚO

Innym rzadkim gatunkiem przydaczni jest żyjący na rafach Pacyfiku hipopus plamisty Hippopus hippopus. Jego szarobiałą muszlę upiększa ciekawy wzorek w postaci bordowych lub brunatnych plamek, układających się nieraz w nieregularne, koncentryczne pasy. Z kolei gatunkiem o najładniejszych muszlach bez wątpienia, jest przydacznia łuskowata T. squamosa  z wód Indopacyfiku i Morza Czerwonego. Jej wyjątkową skorupę, podobną do tropikalnej ryby, zdobią osadzone na żebrach półokrągłe, wysokie i łuskowatego kształtu wypustki. Ubarwienie zewnętrznej powierzchni muszli jest przeważnie kremowo-szare lub białe, jedynie u osobników młodych może być różowe, żółte, a nawet pomarańczowe. Warto również dodać, że wszystkie przydacznie mogą wytwarzać perły, które osiągają niekiedy całkiem pokaźne rozmiary. Największa z nich, znaleziona na Filipinach w muszli przydaczni olbrzymiej,  osiągnęła wymiary 24 x 14 cm i wagę 6,35 kg.

muszla przydaczni łuskowatej Tridacna squamosa z kolekcji MŚO

czwartek, 15 stycznia 2015

E jak... czyli eksponatowego abecadła ciąg dalszy

Hura!!! Mamy eksponat na literę „E”! Wpadając na pomysł opracowania postów z cyklu „Eksponatowe abecadło”, prezentujących muzealia na kolejne litery alfabetu, nie przyszło nam do głowy, że może pojawić się problem natury technicznej. A jednak... Okazało się, że w naszej kolekcji muzealnej, liczącej kilkadziesiąt tysięcy różnych okazów przyrodniczych, brak jest eksponatu na literę „E”. Gdybyśmy wzięli pod uwagę nazewnictwo łacińskie, to nie byłoby najmniejszego problemu z wyszukaniem w magazynie odpowiedniego muzealium. Od razu na usta cisną się takie nazwy jak: Erinaceus europaeus – jeż, Erithacus rubecula – rudzik, czy chociażby Elephas primigenius – mamut włochaty, no i wiele, wiele innych... Z łaciną jest zdecydowanie łatwiej. Na szczęście się udało i „Eksponatowe abecadło” znowu ruszyło z kopyta :-). A wszystko za sprawą „świeżutkiego” eksponatu, który kilka dni temu, wraz z innymi preparatami sylwetkowymi zwierząt, przyjechał do nas z Pracowni Preparowania Zwierząt w Przyszowicach. Okaz, o którym za chwilę będzie tu mowa, został znaleziony przez nas martwy w grudniu 2012 w Zatoce Gdańskiej i czekał w kolejce na spreparowanie. A co to takiego? Ha! Nie lada rarytas niejeden powie...

edredon – gatunek największej kaczki nurkującej (dł. ciała ok. 50–70 cm, rozpiętość skrzydeł ok. 110 cm dł.; waga 1,2–2,2 kg) zamieszkującej skaliste morskie wybrzeża Europy Północnej i Ameryki Północnej. Charakteryzuje się wyraźnym dymorfizmem płciowym: samica jest  brązowa z ciemnymi poprzecznymi prążkami na całym ciele, natomiast samiec w szacie godowej (patrz na poniższe zdjęcie) ma matowoczarny wierzch głowy z białą podłużną linią pośrodku, zielone plamy rozdzielone białym pasmem na karku i policzku, białe pozostałe części głowy, szyję, pierś, grzbiet oraz pokrywy skrzydłowe wyraźnie kontrastujące z matowoczarnymi: szyją, grzbietem, brzuchem, ogonem i pokrywami pod- i nadoponowymi oraz lotkami. Pierś ma często różowawy lub łososiowy odcień. W upierzeniu spoczynkowym ubarwiony jest podobnie jak samica. Edredony gniazdują na ziemi. Zniesienie, podobnie jak u innych kaczek, zabezpieczane jest przez samicę „puchową kołderką” – czyli puchem wyrywanym spomiędzy piór okrywowych brzucha i piersi (nawet 9 tys. ciemnoszarych piór puchowych!). Warto podkreślić, że naukowa nazwa edredona – Somateria mollissima ściśle wiąże się z jego niezwykle miękkimi piórami. Greckie „soma” oznacza „ciało”, a „therion” – „wełna”. Łacińskie „mollissima” z kolei określa najwyższy stopień miękkości. Pierwsze wzmianki o zbieractwie edredoniego puchu pochodzą z XII w. Proceder ten doprowadził do zdziesiątkowania gatunku w wielu miejscach jego występowania. Obecnie ptak ten objęty jest ochroną, buduje się też dla niego specjalne budki chroniące gniazda przed drapieżnikami i kapryśną północną aurą. Puch zbierany jest z gniazd na początku okresu wysiadywania, część z niego jednak pozostawia się samicom i dokłada do niego siana. Samice zwykle dokładają jeszcze trochę puchu, który zbierany jest po wykluciu się piskląt i opuszczeniu przez nie gniazd. Z jednego gniazda można pozyskać około 30 g tego drogocennego surowca. Materiał ten, uznawany za najcieplejszy na świecie, służy do produkcji odzieży polarnej oraz poduszek i kołder. Cena jednej kołdry waha się od ponad 6 do 30 tys. euro. Wartość rocznej sprzedaży tych wyrobów znacznie przekracza 30 milionów euro. Praktycznie jedynymi dostawcami puchu są Islandczycy, którzy opatentowali technologię jego obróbki i traktują ją jako tajemnicę gospodarczą. Każdego roku 350 certyfikowanych zbieraczy pozyskuje łącznie około 2500 kg tego luksusowego surowca. Edredon należy do kaczek nurkujących – grążyc. Za pożywieniem, które stanowią głównie skorupiaki, szkarłupnie i mięczaki, nurkuje nawet na głębokość 10 m. W Polsce gatunek ten spotykany jest w okresie od jesieni do wiosny. Jak dotąd jedyny przypadek lęgu w kraju stwierdzono w 1997 r. w rejonie Górek Wschodnich koło Gdańska, gdzie znaleziono zrabowane przez drapieżnika jajo. W okresie wędrówek i zimowania kaczkę tę obserwuje się głównie w rejonie Zatoki Gdańskiej (co roku stwierdza się tu kilkaset osobników, a zdarzały się lata, w których odnotowano nawet kilka tysięcy). Rzadko gatunek ten spotyka się także w głębi kraju, a jeżeli ma to miejsce to najczęściej na Śląsku i w Wielkopolsce. Obserwowany jest wtedy prawie wyłącznie na rzekach i zbiornikach zaporowych. Na Opolszczyźnie stwierdzony był m. in. na zbiornikach: Turawskim, Nyskim i Otmuchowskim.

edredon Somateria mollissima, preparat sylwetkowy samca z kolekcji MŚO, nr. inw. MŚO/P/12252
na piersi tego osobnika widoczny jest różowawy odcień upierzenia
edredony mają charakterystyczny profil głowy - grzbiet dzioba i czoło tworzą linię prostą

A czy Wy znacie jakieś okazy przyrodnicze, których krajowe nazwy rozpoczynają się na literę „E”? Jeśli tak, to zapiszcie w komentarzach pod postem.

piątek, 12 grudnia 2014

Przyłbice Cassidae

Nazwy taksonomiczne istot żywych zamieszkujących naszą planetę są często odzwierciedleniem ich wyglądu zewnętrznego. Trafnym przykładem jest nazwa przyłbice Cassidae, zarezerwowana dla liczącej około 60 gatunków rodziny ślimaków morskich, których muszle, zwłaszcza największych przedstawicieli tego taksonu, przypominają kształtem hełmy żołnierzy rzymskich. Występują na całym świecie od strefy umiarkowanej do tropikalnej, głównie w Oceanie Indyjskim i Oceanie Spokojnym oraz Morzu Karaibskim, zasiedlając piaszczyste lub muliste dno strefy litoralnej. Są zwierzętami mięsożernymi, a w ich „karcie dań” najczęściej występują jeżowce. W sztuce polowania wykorzystują zdolność wydzielania substancji jadowych, którymi porażają system nerwowy swoich ofiar. 
Muszle przyłbic są przeważnie grubościenne, a ich powierzchnię zewnętrzną, która rzadko jest całkowicie gładka, zdobią liczne zgrubienia, fałdy, żebra czy guzopodobne wyrostki. Cechą charakterystyczną dojrzałych osobników jest posiadanie muszli z w pełni wykształconą tarczą, powstałą z szeroko rozrośniętych i spłaszczonych brzegów wąskiego ujścia, która zwykle przyjmuje jaskrawe zabarwienie (pomarańczowe, różowe, łososiowe). Struktura ta wraz z uzębionymi krawędziami otworu muszli stanowi często główną ozdobę niektórych gatunków. Jednym z najbardziej znanych reprezentantów rodziny Cassidae jest żyjąca w Indopacyfiku i Morzu Czerwonym przyłbica rogata Cassis cornuta, której prawdziwy powód do dumy stanowi największa wśród wszystkich przyłbic muszla, osiągająca u samic tego gatunku maksymalną wysokość 41 cm. Masywnej muszli, z wierzchu barwy kremowoszarej, groźnego wyglądu dodają długie, podobne do rogów wyrostki, którym gatunek zawdzięcza swoją nazwę. 

muszla przyłbicy rogatej Cassis cornuta ze zbiorów MŚO
Nieco mniejszym przedstawicielem tej grupy morskich ślimaków, ale o równie imponujących rozmiarach muszli (maksymalna wielkość osiąga 30 cm) jest przyłbica królewska Cassis tuberosa z wód Morza Karaibskiego. Dodatkowym atutem jej „wapiennego pałacu” jest cielistego koloru tarcza, ozdobiona białymi, kontrastującymi z ciemnobrązowym tłem zębami. Najatrakcyjniejsze muszle przyłbic, zwłaszcza gatunków o żywych barwach, jak przyłbica byczy pysk Cypraecassis rufa z Indopacyfiku, znalazły zastosowanie w przemyśle jubilerskim i pamiątkarskim. Już w XV w. we Włoszech ze skorupek tego ślimaka powstawały zapierające dech w piersiach miniaturowe płaskorzeźby – kamee. Misterne cacka, przedstawiające najczęściej popiersia kobiet i sceny mitologiczne, wyróżniały się nadzwyczajnym kunsztem i starannością wykonania.

muszla przyłbicy królewskiej Cassis tuberosa z kolekcji MŚO
muszla przyłbicy byczy pysk Cypraecassis rufa ze zbiorów MŚO

piątek, 28 listopada 2014

Jemiołuszka Bombycilla garrulus

Dział Przyrody Muzeum Śląska Opolskiego w kolekcji preparatów sylwetkowych ptaków posiada sześć okazów jemiołuszki Bombycilla garrulus – dwa pochodzą ze zbiorów przedwojennych (niestety nie zachowały się dane o okolicznościach ich pozyskania), pozostałe cztery znaleziono martwe w różnych miejscowościach województwa opolskiego i przekazano do Muzeum celem wypreparowania (okaz zarejestrowany pod numerem MŚO/P/9156 został zebrany 18.01.1968 w Kolonii Łomnickiej koło Olesna; okaz o numerze MŚO/P/10657 znaleziono 23.12.2007 w Oleśnie; dwa kolejne oznaczone numerami MŚO/P/10869 i 10870 zebrano 02.12.2008 w centrum Opola). Uważnemu czytelnikowi zapewne nie umknie fakt, że wszystkie z wymienionych tu okazów zostały pozyskane w miesiącach zimowych – trzy w grudniu i jeden w styczniu. Czy to przypadek? Nie, bowiem jemiołuszka, podobnie jak myszołów włochaty Buteo lagopus, śnieguła Plectrophenax nivalis, czy chociażby jer Fringilla montifringilla  – bliski kuzyn naszej zięby Fringilla coelebs, reprezentuje te gatunki awifauny, które podziwiać możemy w kraju wyłącznie w sezonie jesienno-zimowym. Okres lęgowy jemiołuszki spędzają w północnej Skandynawii i Rosji, gdzie gniazdują w drzewostanach iglastych i mieszanych tajgi i lasotundry. Po wyprowadzeniu lęgów kierują się na południe. Europejskie populacje wędrują zwykle do Francji i na Bałkany, ale jeśli po drodze napotkają tereny zasobne w pożywienie mogą zaprzestać dalszej migracji. 

preparaty sylwetkowe jemiołuszek Bombycilla garrulus ze zbiorów MŚO (ptaki znaleziono martwe w Opolu 02.12.2008, zginęły na skutek zderzenia z szybą okienną)

W Polsce jemiołuszka jest średnio licznym gatunkiem przelotnym i nielicznie lub bardzo nielicznie zimującym (ubiegłej zimy w kraju odnotowano pojedyncze osobniki). Zdarzają się jednak lata, że pojawia się w stadach liczących kilkaset, a nawet kilka tysięcy osobników (np. w Chorzowie w drugiej połowie grudnia 1989 obserwowano stado liczące około 4 tysiące osobników). Takie masowe naloty, zwane wędrówkami inwazyjnymi, związane są z deficytem zasobów pokarmowych w głównych miejscach występowania gatunku lub/i przegęszczeniem lokalnych populacji. W kraju pierwsze osobniki widywane są zwykle od drugiej połowy października, a ostatnie nawet w pierwszej dekadzie maja (najliczniejsza jest w okresie grudzień-marzec). 

osobnik sfotografowany 22.01.2006 w Oleśnie w woj. opolskim
i jeszcze jeden ptak z liczącego kilkaset osobników stada, jakie zaleciało do oleskiego parku w styczniu 2006 roku

W okresie lęgowym jemiołuszka odżywia się różnymi owadami, zwłaszcza muchówkami, które chwyta w powietrzu, natomiast jej zimowe „menu” tworzą mięsiste owoce rozmaitych drzew i krzewów, głównie: głogu Crataegus sp., jarząbu Sorbus sp., dzikiej róży Rosa sp., tarniny Prunus spinosa, śnieguliczki Symphoricarpos albus, ligustru Ligustrum vulgare  i oczywiście jemioły Viscum album, od której przecież pochodzi jej krajowa nazwa gatunkowa. Owoce połykane są w całości i w ciągu zaledwie kilku-kilkunastu minut przechodzą przez cały przewód pokarmowy – w tak krótkim czasie trawiony jest tylko miąższ i częściowo skórki. Nienaruszone przez enzymy trawienne nasiona oraz inne nierozłożone części owocu wydalane są wraz z kałem. W ten sposób jemiołuszki przyczyniają się do rozsiewania nasion różnych roślin drzewiastych i krzewiastych (zjawisko zwane ornitochorią – przykład endozoochorii). Dodatkowo rozsiewaniu nasion jemioły sprzyja występowanie w jej jagodach kleistej substancji zwanej wiscyną (człowiekowi służy do produkcji różnych klejów).  Dzięki niej odchody jemiołuszek stają się bardzo lepkie, a zawarte w nich nasionka łatwo przywierają do pni i gałęzi drzew, na których kiełkują. 

jemiołuszka żerująca na głogu Crataegus sp.
jemiołuszki zjadają owoce w całości (na zdjęciu moment podrzucania owoców głogu tuż przed ich połknięciem)
i jeszcze jedno zdjęcie z "Restauracji POD GŁOGIEM"... :-)
 w ciągu jednego dnia jemiołuszka potrafi zjeść dwa razy więcej niż waży; spożyte owoce ulegają tylko częściowemu trawieniu - niestrawione nasiona i skórki usuwane są wraz z kałem (na zdjęciu moment wydalania; w "glutowatym"kale widać skórki i nasiona jemioły Viscum album)
lepkie od wiscyny odchody ułatwiają nasionom jemioły przyklejenie się do gałęzi i pni drzew, które wkrótce staną się żywicielami tego półpasożyta

Zimą jemiołuszki można spotkać wszędzie tam, gdzie występują drzewa i krzewy stanowiące źródło soczystych owoców, a więc w lasach, parkach, zadrzewieniach śródpolnych, przydrożnych alejach, ogrodach, a nawet miejskich skwerach. Zwykle nie umykają naszej uwadze, co zawdzięczamy ich żywemu upierzeniu, które w zimowej scenerii prezentuje się iście wytwornie. Ich ciało jest jasnobrązowe, miejscami rdzawe; okolice oka, plama na podgardlu, a także lotki pierwszorzędowe są czarne; ponadto zaostrzone skrzydła ozdabia żółto-biały wzór oraz rządek jaskrawoczerwonych i błyszczących rogowych wyrostków (występują na końcach lotek II rzędu, u samców jest ich więcej), które w świecie ptaków należą do rzadkości; koniec krótkiego ogona jest żółty. Dodatkowym atrybutem tego gatunku jest długi czub z piór na głowie, który w razie zaniepokojenia może być stroszony. Jemiołuszki zazwyczaj są niepłochliwe i dają się obserwować nawet z dość bliskiej odległości, co związane jest z tym, że w miejscu swojego głównego występowania, czyli w tajdze i tundrze, rzadko mają do czynienia z człowiekiem. 

intensywnie czerwone wyrostki rogowe na końcach lotek drugorzędowych są prawdziwą ozdobą jemiołuszkowych skrzydeł

A tu możecie zobaczyć fotografię osobnika, którą wykonaliśmy podczas prac obrączkarskich w Górze św. Anny, a także zmierzyć się z obrazkową zgadywanką: Przekonaj się, czy jesteś spostrzegawczy.

piątek, 31 października 2014

HALLOWEEN - straszydła z muzealnego magazynu :-)

W kolekcji przyrodniczej Muzeum Śląska Opolskiego znajduje się blisko pół tysiąca preparatów dermoplastycznych różnych ptaków i ssaków. Większość z nich, a szczególnie te z kolekcji współczesnej, prezentuje wysokie walory estetyczne, które są efektem poprawnego ich spreparowania, zakonserwowania i przechowywania. Prawidłowo przygotowany dermoplast, zwłaszcza do celów ekspozycyjnych, winien posiadać właściwą dla danego zwierzęcia sylwetkę, wyrażająca się m.in.: poprawną wielkością i proporcjami ciała, naturalną i często charakterystyczną dla gatunku pozą, a także właściwie dobranymi elementami wykończeniowymi, jak np. sztuczne oczy, zęby, czy język. Preparowanie zwierząt, mimo zastosowania wielu nowatorskich metod i wyraźnego postępu technologicznego w tej dziedzinie, nadal nie należy do łatwych. „Wyprodukowanie” dobrego preparatu dermoplastycznego uzależnione jest od talentu wykonawcy, jego umiejętności manualnych, doświadczenia zawodowego, a przede wszystkim wiedzy w zakresie anatomii i behawioru preparowanych gatunków. Jednym słowem preparowanie jest wielką SZTUKĄ. Może nie zdajecie sobie sprawy, ale każdego roku na całym świecie organizowane są konkursy preparatorskie, które są doskonałą okazją do zaprezentowania swojego kunsztu i zdobycia zaszczytnego tytułu mistrza preparatorstwa. Zdarza się jednak, że wygląd niektórych dermoplastów dalece odbiega od oryginału, stwarzając tym samym mylne wyobrażenie o gatunku. Nie ma chyba na świecie muzeum, które w zbiorach przyrodniczych nie posiadałoby przynajmniej jednego fatalnie spreparowanego okazu (zwykle jest ich więcej!). W naszym magazynie przyrodniczym także doliczyliśmy się kilku „maszkaronów”, których zdjęcia prezentujemy poniżej. Chcieliśmy pokazać je 1 kwietnia (za chwilę przekonacie się, dlaczego), ale stwierdziliśmy, że HALLOWEEN też jest świetną okazją, aby ujrzały światło dzienne – wreszcie, bo od wielu już lat, ze względu na swoją wyjątkową urodę :-), przebywały w ciemnościach magazynowych. A zatem przygotujcie się na mocne i niezapomniane wrażenia. UWAGA! Materiał zdjęciowy przeznaczony jest dla osób o mocnych nerwach! Tylko nie wpatrujcie się zbyt długo w fotografie, bo przedstawione na nich straszydła mogą nawiedzić Was w snach… Brrrrr….

wyjątkowy chomik europejski Cricetus cricetus :-)
i ten sam w całej okazałości...
a to co takiego?
to młody jeż zachodni Erinaceus europaeus; czy ktoś z Was widział takiego cudaka?
wściekły lis Vulpes vulpes
i w dodatku anorektyk...
tchórz Mustela putorius z wytrzeszczem
cały wygląda dość dziwnie...

czwartek, 23 października 2014

Skrzydelnikowate Strombidae

Ślimaki kojarzone są najczęściej jako zwierzęta o bardzo powolnym sposobie poruszania się. Tymczasem przedstawiciele tropikalnej i roślinożernej rodziny skrzydelnikowatych Strombidae, która reprezentowana jest na świecie przez około 65 gatunków, potrafią przemieszczać się z dość znaczną prędkością za pomocą ruchów skokowych. Wykonywanie skoków umożliwiają im specjalnie przystosowana do tego noga oraz przyrośnięte do niej wieczko, które poza podstawową funkcją, polegającą na zamykaniu ujścia muszli, uczestniczy w odbijaniu się zwierzęcia od podłoża. Elementem równie ważnym w takim sposobie lokomocji skrzydelników jest mniej lub bardziej rozbudowana, „skrzydłopodobna” krawędź zewnętrzna ujścia muszli, charakterystyczna dla wszystkich przedstawicieli tej ślimaczej rodziny. Nawet gatunkom o największych i najcięższych muszlach, jak np. reprezentanci rodzaju Strombusskrzydelnik olbrzymi Strombus gigas i S. latissimus, pozwala ona na utrzymanie równowagi w trakcie skokowego przemieszczania się.

muszla skrzydelnika olbrzymiego Strombus gigas z kolekcji MŚO
muszla Strombus latissimus z kolekcji MŚO

Najbardziej znanym przedstawicielem rodzaju skrzydelnik, szczególnie wszystkim miłośnikom muszlowego zbieractwa i egzotycznych wojaży w rejony Morza Karaibskiego, jest wspomniany już skrzydelnik olbrzymi, często nazywany też różowym. Nazwy te, podobnie jak ich anglojęzyczny odpowiednik queen conch, podkreślają wyjątkowość jego skorupy, która nierzadko osiąga aż 35 cm długości. To właśnie z powodu atrakcyjnego i jakże dekoracyjnego wyglądu muszli, mnogości pomysłów ich wykorzystania (po nawierceniu otworów lub odłamaniu wierzchołka posłużyć mogą za instrumenty muzyczne), a także ze względu na wyjątkowe walory smakowe mięsa i łatwą jego dostępność (ślimaki te żyją w strefie przybrzeżnej mórz tropikalnych na niewielkich głębokościach, czasem po kilkadziesiąt osobników w jednym miejscu) w niektórych rejonach świata, np. u wybrzeży Kuby, gatunek ten został mocno przetrzebiony przez człowieka. Na szczęście w 1995 r. na pomoc ślimakowi „przybyła” konwencja waszyngtońska „CITES”, a państwa, które ją ratyfikowały, zobowiązały się do ograniczenia międzynarodowego handlu zagrożonymi roślinami i zwierzętami, m.in. muszlami tego gatunku.
Niezwykłą grupę skrzydelników, liczącą na świecie zaledwie 9 gatunków, stanowią groźnie wyglądające szponiatki Lambis. Swój „złowrogi” wygląd zawdzięczają obecności na wardze zewnętrznej pazuropodobnych wyrostków, których liczba, długość i kształt są ważnymi cechami diagnostycznymi, umożliwiającymi odróżnienie gatunku, a nawet płci. Szponiaste struktury odgrywają w życiu tych morskich ślimaków niebagatelną rolę: po pierwsze, zakotwiczają je w podłożu, co pozwala na pozostawanie w obranym miejscu nawet przy działaniu bardzo silnych prądów podwodnych, a po drugie, chronią je przed zapadaniem się w mulistym dnie, na którym żyją. Ten nietuzinkowy kształt muszli szponiatek oczywiście nie pozostał niezauważony przez człowieka. Osiągające blisko 42 cm długości muszle żyjącej na rafach koralowych Indopacyfiku i Morza Czerwonego szponiatki olbrzymiej Lambis truncata  - największego gatunku w obrębie podrodziny, dzięki swej masywnej budowie i solidnym, prawie prostym wyrostkom, przymocowane do kawałka drzewca stały się doskonałą bronią, którą zapewne zadawano dotkliwe rany napastnikowi.

muszla szponiatki olbrzymiej Lambis truncata z kolekcji MŚO

Muszli innych gatunków, np. szponiatki pospolitej L. lambis z wód Morza Czerwonego oraz Oceanu Spokojnego i Oceanu Indyjskiego, używano w obrzędach pogrzebowych jako tzw. grzebieni żałobnych, którymi drapano głowy na znak głębokiej rozpaczy po stracie bliskiej osoby. Ciekawym kształtem muszli wyróżnia się szponiatka artretyczna L. chiragra zasiedlająca rafy koralowe Indopacyfiku. Jej muszlę, przypominającą znak chińskiego alfabetu shui, który oznacza wodę, uznawano w krajach Dalekiego Wschodu za amulet chroniący przed piorunami i ogniem, dlatego zawieszanie jej nad wejściem do domu lub w centralnym miejscu gospodarstwa było niegdyś powszechnym zwyczajem. Niezwykłego wyglądu nie można także odmówić szponiatce skorpionowi L. scorpius, żyjącej, podobnie jak gatunek poprzedni, na rafach indopacyficznych. Jej łacińska nazwa, nadana przez Linneusza – ojca systemu klasyfikacji istot żywych, doskonale odzwierciedla wygląd tego pięknego ślimaka. O jego „skorpionokształtnym” wyglądzie decyduje układ siedmiu guzowatych i zakrzywionych wyrostków przypominających odnóża tego pajęczaka. Szponiatka skorpion nie powstydzi się także ubarwienia swojej skorupy, które może po grzbietowej stronie nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale za to żywe kolory spodniej części muszli i deseń w postaci prążków zachwyciły już niejednego kolekcjonera.

muszla szponiatki pospolitej Lambis lambis z kolekcji MŚO
muszla szponiatki artretycznej Lambis chiragra z kolekcji MŚO
muszla szponiatki skorpion Lambis scorpius z kolekcji MŚO

Do rodziny skrzydelników należą także przedstawiciele rodzaju Tibia, których muszle, mimo wykształcenia charakterystycznej dla rodziny „skrzydłopodobnej” wargi zewnętrznej, odbiegają swym planem budowy od opisanych wcześniej okazów. Najbardziej znanym gatunkiem z tej grupy ślimaków rafowych jest tibia wrzecionowata Tibia fusus, pospolicie spotykana w wodach Oceanu Spokojnego, u wybrzeży Filipin i południowego Tajwanu, na głębokościach 40–70 m. Jej brązowobeżowa i wrzecionowatego kształtu muszla, która osiągać może aż 30 cm długości, charakteryzuje się wyjątkowo długą skrętką i dość mocno wypukłymi skrętami, nadającymi jej wygląd korkociągu, oraz niewielkim skrzydłem uzbrojonym w krótkie wyrostki. Blisko połowę jej długości stanowi szydlasta i niezwykle długa rynna syfonalna, będąca częścią wargi zewnętrznej ujścia, która zapobiega zapadaniu się ślimaka w mulistym dnie.

muszla tibii wrzecionowatej Tibia fusus z kolekcji MŚO

wtorek, 30 września 2014

Kolekcja Działu Przyrody Muzeum Śląska Opolskiego

Dział Przyrody w strukturze obecnego Muzeum został wyodrębniony w 1957 roku. Historia tworzenia kolekcji przyrodniczej sięga jednak czasów przedwojennego Städtisches Muzeum Oppeln, na podwalinach którego powstało powojenne Muzeum Miejskie w Opolu, a po zmianie nazwy Muzeum Śląska Opolskiego. Eksponaty przyrodnicze, liczone wówczas w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, stanowiły główny trzon dawnej kolekcji muzealnej. Aktualnie zbiory Działu Przyrody, na które składają się kolekcje tematyczne: botaniczna, zoologiczna, paleontologiczna i geologiczna, liczą blisko 12 tys. pozycji inwentarzowych, pod którymi kryje się około 45 tys. okazów.
Zbiory botaniczne reprezentowane są głównie przez okazy zasuszonych roślin przechowywane w formie arkuszy zielnikowych, zaewidencjonowanych pod 7714 pozycjami. Według ekspertów z dziedziny botaniki kolekcja ta należy do znaczących w Polsce (zajmuje 32 pozycję na 60 zarejestrowanych herbariów w kraju), a w przypadku niektórych taksonów jest wręcz unikatowa, o ile nie najcenniejsza. O wybitnym charakterze kolekcji decydują zarówno walory historyczne, bowiem znaczną jej część stanowią okazy poniemieckie zebrane na przełomie XIX i XX wieku oraz w okresie międzywojnia z obszarów spoza i z dzisiejszej Polski, najstarsze sięgają nawet lat dwudziestych wieku XIX, jak i walory naukowe. Większość arkuszy zielnikowych jest doskonale metrykowana, zawierają więc wszystkie najistotniejsze z punktu widzenia nauki informacje (czas, miejsce zbioru, nazwisko autora), pozwalające między innymi na porównanie obecnego stanu szaty roślinnej danego obszaru ze stanem sprzed kilkudziesięciu, a nawet ponad stu laty i ocenę zmian jakie zachodzą w środowisku przyrodniczym. Zielniki są zatem źródłem informacji na temat bioróżnorodności danego terenu, dowodem występowania okazów na stanowiskach i jedynym świadectwem historycznego składu flory. Służą wreszcie jako cenny materiał do badań taksonomicznych i morfologicznych, z którego po dziś dzień chętnie korzystają różne placówki naukowe w kraju. Na zielnik Muzeum Śląska Opolskiego składają się następujące kolekcje: 1). zbiór roślin naczyniowych z lat 1855-1940 z terenów spoza dzisiejszej Polski, 2). zbiór roślin naczyniowych z lat 1829-1943 z terenów dzisiejszej Polski, 3) zbiór roślin naczyniowych z lat 1951-1976 z obszaru Polski, 4). zbiór mszaków z lat 1925-1939 i 1946-1948. Geneza pierwszego zbioru, będącego spuścizną po blisko 200 różnych autorach jest niejasna. Tworzą go okazy zebrane głównie z obszaru Niemiec i pojedyncze egzemplarze roślin pozyskane w różnych zakątkach Europy (m.in.: Czechach, Węgrzech, Rumunii, Francji, Szwajcarii, Estonii, Skandynawii). Zbiór ten prawdopodobnie jest efektem wymiany okazów zielnikowych z różnymi florystami i instytutami botanicznymi, działającymi wówczas w Europie. Wśród zgromadzonych znalazły się arkusze sporządzone i opisane przez wybitnych badaczy europejskiej flory, takich jak Baenitz, Kuntze, Missbach, Pax i wielu innych. Drugą kolekcję tworzą przede wszystkim dwa dobrze zachowane zbiory roślin naczyniowych autorstwa Carla Dziatzko – gliwickiego inspektora huty, z których do dzisiaj przetrwało zaledwie 1450 arkuszy na 3500 egzemplarzy jakie przed wojną posiadało muzeum oraz Karla Bialuchy – botanika i kierownika działu przyrodniczego przedwojennego muzeum, które liczą około 1600 arkuszy zielnikowych, dokumentujących stanowiska flory miasta Opola i jego okolicy z lat 1937-1944. Oba zbiory, ze względu na wyjątkowo dobry stan zachowania okazów, przedstawiają najwyższą wartość naukową i ekspozycyjną. Trzecia, a zarazem najliczniejsza w okazy kolekcja zielnikowa obejmuje rośliny naczyniowe zebrane przez byłych pracowników Działu Przyrody podczas badań terenowych prowadzonych na Opolszczyźnie, a także przekazane do zbiorów przez osoby prywatne. Przedział czasowy, w którym rozrastała się omawiana kolekcja obejmuje lata 1951-1976. Zdecydowanie największą część tego powojennego zbioru (około 3100 arkuszy) stanowią okazy zgromadzone przez Stanisława Michalaka – botanika i wieloletniego kierownika Działu Przyrody. Zbiór Michalaka z lat 1961-1970 obejmuje przeważnie okazy pozyskane w trakcie prac badawczych prowadzonych na terenie miasta Opola (tereny ruderalne i agrocenozy) i ciekawszych obszarach Śląska Opolskiego. Kolekcję opolskiej flory uzupełniają okazy podarowane m.in. przez Sendka (rośliny terenów kolejowych głównie z okolic Kluczborka i Olesna) oraz Szotkowskiego (m.in. okazy zebrane w porcie rzecznym w Koźlu i okolicy). Oprócz roślin naczyniowych w kolekcji zielnikowej muzeum znajdują się dwa niewielkie, ale za to bardzo cenne zbiory mszaków. Autorem starszego zbioru, który powstawał w latach 1925-1939 z okazów znalezionych w różnych miejscowościach województwa opolskiego, jest wspominany już wcześniej botanik Karl Bialucha. Drugi zbiór pochodzący z lat 1946-1948, którego autorem jest Walerian Bętkowski dokumentuje stanowiska torfowców występujących na Górnym Śląsku w miejscowościach Tarnowskie Góry i Brynek. 

chmiel zwyczajny Humulus lupulus, Oppeln/Opole, 08.09.1939, leg. K. Bialucha
pokrzywa żegawka Utrica urens, Bolko/Nowa Wieś Królewska, 28.06.1939, leg. K. Bialucha

Kolekcja zoologiczna Muzeum Śląska Opolskiego jest najbardziej zróżnicowaną i najbogatszą w okazy grupą muzealiów przyrodniczych. Szacuje się, że aktualna liczba pojedynczych okazów zoologicznych wynosi blisko 30 tysięcy. Mając na względzie charakter zbiorów oraz stosowany w zoologii podział taksonomiczny muzealia te możemy pogrupować na kilka odrębnych kolekcji: zbiór entomologiczny, zbiór preparatów dermoplastycznych ptaków i ssaków, kolekcję ptasich jaj i gniazd, zbiór osteologiczny, konchiologiczny oraz kolekcję egzotycznych bezkręgowców i kręgowców morskich. Historia tworzenia kolekcji faunistycznej sięga prawdopodobnie początków minionego stulecia. Z materiałów archiwalnych wynika, że zbiory zoologiczne praktycznie od zarania istnienia opolskiej placówki muzealnej odgrywały w niej ważną, jeśli nie zasadniczą rolę, stanowiąc fundament powstającej kolekcji, a poza tym były jednymi z pierwszych muzealiów (zwłaszcza wypchane zwierzęta i okazy egzotycznych owadów), które udostępniono publiczności. Wiadomo również, że w 1925 roku muzeum weszło w posiadanie bardzo cennego zbioru owadów podarowanego przez Edwarda Josepha Scholza – nauczyciela i wybitnego entomologa z Chorzowa. Kolekcja ta, na którą składały się owady krajowe i egzotyczne z różnych grup systematycznych (głównie błonkówki Hymenoptera i chrząszcze Coleoptera) liczyła wówczas 7000 okazów zamkniętych w oszklonych gablotach, umieszczonych w szafie entomologicznej. Szafa ta z mocno już sfatygowaną, ale wciąż cenną dla nauki kolekcją Scholza zdobi do dzisiaj wnętrze magazynowe Działu Przyrody. Szacunkowa liczba okazów entomologicznych znajdujących się obecnie w zbiorach MŚO wynosi około 25 tysięcy. Ponad 80 % spreparowanych owadów, to okazy poniemieckie zebrane w latach 1860-1944, pochodzące z różnych obszarów Śląska i Europy, a nawet tropikalnych rejonów świata. Dominującymi taksonami w tym zbiorze są chrząszcze, błonkówki i motyle Lepidoptera. Pozostałą część kolekcji stanowią owady pozyskane w okresie powojennym na drodze darów lub zakupów oraz okazy odławiane i preparowane od 2007 roku przez obecnych pracowników Działu Przyrody. W powojennych zbiorach znajdują się dwie niezwykle cenne i prawidłowo oznaczone kolekcje owadów zebranych na Śląsku. Pierwszą jest zbiór ważek Odonata w lilości 158 okazów z lat 1954-1964 podarowany przez znanego specjalistę tej grupy owadów – Leona Sawkiewicza. Drugi zbiór jest efektem badań terenowych prowadzonych na faunie motyli w rezerwacie „Ligota Dolna” koło Gogolina w latach 1960-1963 przez entomologów z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu na czele z ówczesnym kierownikiem działu przyrodniczego tej placówki Marianem Bielewiczem. Zbiór ten tworzy 11 gablot z łączną liczbą 1067 okazów z przedstawicielami rodzin sówkowatych Noctuidae i miernikowcowatych Geometridae. Najnowsza kolekcja entomologiczna tworzona od 2007 roku, z ogromną pasją i zaangażowaniem aktualnych pracowników działu, liczy już kilka tysięcy okazów owadów należących do różnorodnych grup systematycznych, głównie: ważek, chrząszczy (zwłaszcza wodnych z rodziny pływakowatych Dytiscidae) oraz motyli. Celem uzupełnienia kolekcji porównawczej, zawierającej możliwie kompletny zestaw taksonów występujących w regionie oraz potwierdzenia historycznych stanowisk poszczególnych gatunków lub wykrycia nowych, pozyskiwanie okazów odbywa się głównie na terenie Opolszczyzny. 

fragment kolekcji motyli Ligoty Dolnej, autor zbioru - M. Bielewicz
fragment współczesnej kolekcji chrząszczy wodnych Opolszczyzny, autorzy zbioru - M. Wolny i P. Zabłocki
motyle, ważki, chrząszcze - fragment współczesnej kolekcji entomologicznej, autorzy zbioru - M. Wolny i P. Zabłocki
Odrębną grupę muzealiów zoologicznych stanowi pokaźna kolekcja preparatów dermoplastycznych ptaków (388 pozycji inwentarzowych) i ssaków (88 pozycji inwentarzowych), znacząco powiększona w ciągu ostatnich kilku lat. Większość dawnych eksponatów pochodzi ze starych, dobrze zakonserwowanych zbiorów poniemieckich. Mankamentem kolekcji poniemieckiej jest jednak brak zachowanej dokumentacji o pochodzeniu poszczególnych okazów, która została kompletnie zniszczona podczas wojny. Istotna i błyskawiczna rozbudowa kolekcji nastąpiła więc dopiero w ostatnich latach. Eksploracje terenowe pracowników działu oraz nawiązanie współpracy z preparatorem i licznymi instytucjami przyrodniczymi zaowocowały 180 % wzrostem ilości eksponatów w stosunku do stanu sprzed 2006 roku. O ich wartości świadczy dodatkowo regionalne pochodzenie, gdyż większość z nich została zebrana z obszaru Śląska, a zwłaszcza Opolszczyzny. Ponieważ większość gatunków ptaków jest obecnie objętych ochroną (niemożliwe jest celowe pozyskanie z prawnych i etycznych względów ptaków z wyjątkiem gatunków łownych i niechronionych), rozbudowa kolekcji jest w dużym stopniu uzależniona od przypadku – znalezienia martwego osobnika danego gatunku. Tym bardziej na podkreślenie zasługuje zdobycie okazów z gatunków rzadko znajdowanych jako ofiary kolizji z pojazdami, czy liniami napowietrznymi, itp.: wilga Oriolus oriolus, srokosz Lanius excubitor, muchołówka żałobna Ficedula hypoleuca, pełzacz leśny Certhia familiaris, piecuszek Phylloscopus trochilus, mysikrólik Regulus regulus (najmniejszy gatunek awifauny Europy), szarytka Poecile palustris, pokrzywnica Prunella modularis, jer Fringilla montifringilla, makolągwa Carduelis cannabina, czy z większych: czapla biała Egretta alba i bąk Botaurus stellaris. Do zbiorów dołączyły także ptaki znalezione na autostradzie A4 również na skutek kolizji z pojazdami, co w znacznym stopniu dokumentuje skalę tego zjawiska, były to m.in. bocian biały Ciconia ciconia, sowy: puszczyk Strixa aluco, płomykówka Tyto alba (2 osobniki) i uszatka Asio otus (4), oraz ptaki szponiaste: pustułka Falco tinnunculus (2) i myszołów Buteo buteo (aż 10 osobników znalezionych tylko na przełomie stycznia i lutego 2008 roku). Przekazanie przez Stację Ornitologiczną Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Gdańsku martwych ptaków utopionych w sieciach rybackich na Zatoce Gdańskiej wydatnie wzbogaciło kolekcję ornitologiczną o morskie gatunki: alkę krzywonosą Alca torda (3 okazy), nurnika Cepphus grylle, nurzyka Uria aalge, uhlę Melanitta fusca (2), markaczkę Melanitta nigra (2) i lodówkę Clangula hyemalis (2) (trzy ostatnie gatunki spotyka się czasem na śródlądziu, w tym na Śląsku). Kolejne dwa rzadkie gatunki zostały przekazane z ośrodka hodowli wolierowej prowadzonej w Nadleśnictwie Wisła – cietrzew Lyrurus tetrix (kogut i kura) oraz głuszec Tetrao urogallus (kogut i kura). Zbiór preparatów sylwetkowych ssaków liczy obecnie 89 okazów (88 pozycji inwentarzowych). Spośród muzealiów poniemieckich na największą uwagę zasługują dwa gatunki objęte obecnie ochroną, wpisane na Czerwoną Listę Zwierząt Ginących i Zagrożonych – chomik europejski Cricetus cricetus (3 osobniki) i suseł moręgowany Spermophilus citellus (2). Oba gatunki są dziś bardzo rzadkie z powodu niekorzystnych zmian, które zaszły w środowisku, a nawet celowego zwalczania. Oba osobniki susła jako nieliczne preparaty tego gatunku w kraju pochodzą z ostatniej dzikiej ostoi tego gatunku w Polsce – znajdującej się właśnie na Opolszczyźnie. W ostatnich latach również w tej grupie muzealiów nastąpił wyraźny wzrost liczby eksponatów w stosunku do stanu sprzed roku 2006. Uzupełniono kolekcję gatunkami z takich rzędów, jak: owadożerne Insectivora,  nietoperze Chiroptera, zajęczaki Lagomorpha, gryzonie Rodentia, drapieżne Carnivora. Ważną częścią rozbudowującej się kolekcji, z punktu widzenia walorów ekspozycyjnych, stały się także duże ssaki z rzędu parzystokopytnych Artiodactyla: jeleń szlachetny Cervus elaphus (2 okazy), daniel Dama dama (1), sarna Capreolus capreolus (4), muflon Ovis musimon (1) i dzik Sus scrofa (3).

suseł moręgowany Spermophilus citellus - preparat sylwetkowy ze zbiorów poniemieckich, spreparował A. Topitsch
uszatka Asio otus, gil Pyrrhula pyrrhula, gronostaj Mustela erminea - preparaty dermoplastyczne z nowej kolekcji

W dzisiejszej kolekcji Działu Przyrody znajduje się także zbiór oologiczny liczący w sumie 108 pozycji inwentarzowych, na który składają się 72 pozycje poniemieckie oraz pozyskane po roku 2006 niewyklute jaja ptaków w liczbie 121 okazów wpisanych w inwentarzu pod 36 numerami. Skromny zbiór 8 gniazd ptaków zebranych w latach 60-tych XX wieku został współcześnie powiększony o 34 okazy znalezione w trakcie eksploracji terenowych.

fragment kolekcji oologicznej MŚO

Dział Przyrody posiada także niewielki zbiór osteologiczny, który tworzą kości i czaszki krajowych i egzotycznych kręgowców, wśród których najciekawsze to czaszki słonia afrykańskiego Loxodonta africana, nosorożca czarnego Diceros bicornis i hipopotama Hippopotamus amphibius pochodzące ze zbiorów poniemieckich.
Stosunkowo dużą kolekcję muzealiów faunistycznych stanowią zbiory konchiologiczne reprezentowane przez okazy muszli rodzimej fauny mięczaków lądowych i wodnych, a także przedstawicieli malakofauny egzotycznej, zwłaszcza gatunków morskich. Kolekcji tej przypisano blisko 800 pozycji inwentarzowych, a szacunkowa liczba wszystkich okazów wynosi około 3000. Na zbiór składają się zarówno poniemieckie okazy pochodzące ze Śląska, Niemiec oraz obszarów Morza Śródziemnego i Czerwonego, jak i muszle pozyskane w ostatnim półwieczu. Najnowszą częścią tego zbioru jest pokaźna, bo licząca aż 1009 okazów kolekcja muszli ślimaków Gastropoda i małżów Bivalvia egzotycznych, nabyta w 2010 roku od gliwickich kolekcjonerów – Stanisława i Adama Jędruchów.

muszla trąby Trytona Charonia tritonis z kolekcji MŚO

Oprócz wymienionych muzealiów zoologicznych Dział Przyrody posiada również skromną kolekcję bezkręgowej i kręgowej fauny mórz tropikalnych. W zbiorze tym znajdują się m.in. szkielety koralowców Anthozoa, szkarłupnie Echinodermata (głównie rozgwiazdy Asteroidea i jeżowce Echinoidea), skorupiaki Crustacea, spreparowane ryby oraz ich fragmenty, np. rostra piłowatych Pristidae. Większość zgromadzonych i dobrze metrykowanych egzotów (61 okazów) jest darem Ligi Ochrony Przyrody w Opolu, który muzeum otrzymało w 1963 roku. Podarowane eksponaty zostały odłowione przez zespół badawczy z Uniwersytetu Warszawskiego, który w latach 1959-1960 odbywał wyprawę naukową po Morzu Czerwonym na jachcie „Dar Opola”.

W trakcie trwającej już ponad 100 lat działalności kolekcjonerskiej udało się także zgromadzić cenny materiał paleontologiczny w postaci różnych form skamieniałości kopalnej flory i fauny, liczący obecnie blisko 600 pozycji inwentarzowych z około 850 okazami. Większość ze zgromadzonych okazów pochodzi z obszarów Śląska, głównie z Opolszczyzny, a także z różnych rejonów Niemiec, stanowią więc nadzwyczaj cenny materiał dowodowy, pozwalający na prześledzenie przemian ewolucyjnych jakie zachodziły na Ziemi, a przede wszystkim w przyrodzie naszego regionu. W zbiorze paleobotanicznym dominują skamieliny z okresu karbońskiego w postaci odcisków lub skamieniałych fragmentów paproci, skrzypów i widłaków, zebrane w Górnośląskim Okręgu Węglowym oraz w kopalniach wałbrzyskich. Oprócz tych okazów dość liczne są skamieniałości czwartorzędowe. Wymienione eksponaty są dobrze metrykowane i prezentują wysokie walory wystawiennicze. Okazy paleozoologiczne pozyskane przed i po drugiej wojnie światowej dają w miarę przejrzysty obraz rozwoju świata zwierzęcego Opolszczyzny, od syluru do czwartorzędu włącznie. Najwięcej okazów datuje się na okresy triasu, jury i kredy. Z wymienionych okresów pochodzi interesujący zbiór skamielin, w którym przeważają okazy wymarłych taksonów bezkręgowców, głównie jeżowców, amonitów Ammonoidea, belemnitów Belemnitida, ślimaków, małżów i ramienionogów Brachiopoda. Zbiory datowane na okres plejstocenu to szczątki kostne wymarłych ssaków, wśród których na szczególną uwagę zasługują zęby oraz fragmenty kości mamuta włochatego Mammuthus primigenius i nosorożca włochatego Coelodonta antoquitatis

okazy z kolekcji paleontologicznej

Stanowiska przyrody nieożywionej Śląska dokumentują zbiory geologiczne w postaci skał i minerałów w ilości blisko ponad 1000 pozycji inwentarzowych. Kolekcja ta pozwala na poznanie podstawowych elementów wchodzących w skład skał budujących podłoże tego regionu. Znaczną jej część obejmuje materiał zebrany przez Karla Bialuchę w czasach międzywojennych i w okresie drugiej wojny światowej. Oprócz okazów skał pochodzących ze Śląska zbiór geologiczny zawiera również bogatą kolekcję minerałów i skał zebranych w innych regionach Polski oraz w niektórych obszarach Europy i świata. Część tego zbioru stanowi zakupiona w 1969 roku kolekcja opolskiego artysty plastyka Tadeusza Maxa, licząca ponad 1700 okazów. Kolekcja ta stwarza doskonałe warunki do zapoznania się z klasyfikacją minerałów i innymi zagadnieniami z dziedziny geologii.

fragment kolekcji geologicznej MŚO