środa, 7 maja 2014

Zamówione obrączkowanie piskląt kopciuszka Phoenicurus ochruros

pisklęta kopciuszka, fot. P. Zabłocki
Kolejny już raz kopciuszki Phoenicurus ochruros założyły gniazdo w stodole u naszej muzealnej koleżanki Izabeli Jasińskiej. W gnieździe były już kilkudniowe pisklęta, dlatego dostaliśmy „zlecenie” na ich zaobrączkowanie ;-). Poniżej prezentujemy kilka fotek z podopolskich Czarnowąs.













     
kopciuszki chętnie zakładają gniazda w naszych obejściach, budowane są one pod okapem dachu, w miejscu brakującej cegły albo wprost na jakiejś belce, u Państwa Jasińskich od kilku lat upatrzyły sobie jedno miejsce w zabudowaniach gospodarskich, fot. M. Wolny
kopciuszki wiją tu gniazdo co roku na półeczce zainstalowanej dla jaskółki dymówki, fot. P. Zabłocki
gniazda budowane są na pozostałościach gniazd z poprzednich sezonów, uwite są ze źdźbeł traw, drobnych korzonków i patyczków oraz mchów, a w środku są wyścielone sierścią zwierząt, fot. P. Zabłocki
z gniazda wystają dzioby głodnych piskląt, fot. P. Zabłocki
pisklęta mają około 7 dni, ciemniejsze miejsca na skórze to rosnące pióra, które jak widać nie pokrywają całej powierzchni ciała - tylko rosną na obszarach zwanych pteryliami, pomiędzy nimi znajdują się pozbawione piór fragmenty gołej skóry zwane apteriami, nieco poniżej oka widać otwór uszny, który później przykryty będzie piórami, fot. P. Zabłocki
cała czwórka zaobrączkowanych piskląt, fot. P. Zabłocki

10 komentarzy:

  1. Kopciuszki :D śmieszna nazwa ale pisklęta urocze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angielska fajniejsza "red start" - to od czerwonego ogona. Nasza od czarnej barwy bo faktycznie jak kopciuchy wyglądają. Ludowo w mojej okolicy wołają na nie "popek" - czy zdrobniały pop - również od czarnej barwy - podejrzewam iż nazwę zaczerpnięto od Łemków.

      Usuń
  2. tiny little things! hope they all can fledge!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne maluszki i tak bezbronne :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie sądziłam, że takie maleństwa się obrączkuje, nie robi się im krzywdy? Tyle się czyta, żeby nie zaglądać do gniazd, nie ruszać piskląt bo rodzice je zostawią.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej żeby bez powodu niedoświadczone osoby piskląt nie dotykały (są bardzo delikatne). Z opuszczaniem gniazd przez ptaki jest w skrócie tak: kiedy spłoszymy ptaka z gniazda w trakcie budowy, składania jaj lub w początkowym okresie wysiadywania - to może wtedy lęg opuścić (bardziej opłaca jej się zacząć od nowa w nowym miejscu niż ryzykować że drapieżnik wróci...), im bardziej zaawansowany lęg (koniec wysiadywania, lub gdy są już pisklęta) - samica nie opuści lęgu bo zbyt dużo w niego zainwestowała. Inna sprawa to wiek piskląt podczas obrączkowania - u małych ptaków lepiej jak pisklęta są małe, bo później mają tendencję do wyskakiwania z gniazda mimo, że są na to jeszcze za małe... jest to naturalna obrona na wypadek "wizyty" w gnieździe drapieżnika - pisklęta wszystkie nagle wyskakują z gniazda - wtedy chociaż kilka ma szansę przeżyć... Inna sprawa, że te kopciuszki wcale nie są aż tak małe - u ptaków rozwój zachodzi bardzo szybko - te opuszczą gniazdo w wieku około 16 dni (a teraz mają około 6-7...).

      Usuń
  5. Te bezbronne pisklaczki są w dobrych rękach ; jestem pewna , że ci doświadczeni ornitolodzy wiedzą co robią i maluszkom nie stanie się żadna krzywda a rodzice ich nie zostawią.

    OdpowiedzUsuń