czwartek, 3 kwietnia 2014

Sekretne życie mszyc

mszyca pelargoniowa, fot. M. Wolny
Czy obserwowaliście już kiedyś mszyce z bliska? A może udało Wam się je policzyć? Ta druga czynność z uwagi na ich masowe występowanie wydaje się dość skomplikowana (kolonia mszyc może liczyć kilkaset, a nawet kilka tysięcy osobników), ale nie jest niemożliwa. Zadanie ułatwi Wam wyjątkowo mało mobilny sposób życia tych owadów, bowiem całymi godzinami potrafią przesiadywać w jednym miejscu i delektować się wysysanym sokiem roślinnym. No tak, tylko po co mielibyście liczyć mszyce? I tak, prędzej czy później, przy kolejnej dziesiątce lub setce, niejeden z Was pewnie by się pomylił. Liczeniem kolonii mszyc niechaj zajmą się naukowcy, a Was zachęcamy jedynie do obserwowania z bliska życia tych maleńkich owadów. My mieliśmy okazję podglądać je kilka lat temu w muzeum, a nawet udało nam się je sfotografować. Ale po kolei... Pewnego dnia zauważyliśmy, że pelargonie, które zdobiły muzealne okna, wyraźnie zaczęły marnieć. Jeden rzut okiem i winowajca został zdemaskowany na naszych pelargoniach rozpanoszyła się mszyca pelargoniowa Acyrthosiphon pelargonii. Nie trudno było odkryć przyczynę więdnięcia roślin, gdyż kolonia mszycy liczyła już dobre kilkaset osobników! Pani Krystyna, która opiekowała się wówczas muzealnymi kwiatami zmartwiła się tym faktem przeogromnie, my z kolei mieliśmy powód do radości, bowiem nadarzyła nam się niepowtarzalna okazja do obserwowania tych ciekawych stworzonek z bliska, bez opuszczania budynku muzeum. Mszyce są przedstawicielami rzędu pluskwiaków Hemiptera, podrzędu piersiodziobych Sternorrhyncha i nadrodziny Aphidoidea. Na świecie liczą blisko 4000 gatunków, w Polsce zaś około 700. Wszystkie bez wyjątku są fitofagami, tzn. odżywiają się roślinami, a dokładniej ich sokiem. Płyny roślinne pobierają za pomocą specjalnie ukształtowanego aparatu gębowego, który ma postać czteroczłonowej kłujki. Przy jej użyciu przebijają tkanki roślinne, a następnie wysysają z nich sok. Przy masowym żerowaniu prowadzi to niestety do więdnięcia roślin, żółknięcia i zasychania ich liści, a nierzadko nawet do zamierania całych okazów. Pobierany przez mszyce sok roślinny jest niezwykle odżywczy zawiera liczne węglowodany, białka, wolne aminokwasy, witaminy z grupy B, kwasy organiczne i wiele cennych minerałów. Nie jest jednak w całości przyswajany przez mszyce. Część pobranego płynu, po uprzedniej obróbce trawiennej, usuwana jest na zewnątrz przez otwór odbytowy. Wydalina ta, sącząca się w postaci kropelek, nazywana jest spadzią. Warto nadmienić, że niektóre gatunki mszyc potrafią produkować nawet 7 kropelek spadzi na godzinę (stanowi to 133 % ciężaru ich ciała!). Kropelek słodkiego płynu pozbywają się dzięki skurczom odwłoka lub strącają je tylnymi odnóżami. Często też krople spadzi odbierane są bezpośrednio przez mrówki, z którymi mszyce żyją w symbiozie interakcji korzystnej dla obu stron. W takim związku mrówki otrzymują od mszyc wysokoenergetyczny napój, którym się pożywiają, a mszyce w podzięce za poczęstunek zyskują osobistych bodyguardów, chroniących je przed ich oprawcami biedronkami i złotookami. Spadź, która spada na liście roślin lub na ziemię zbierana jest także przez pszczoły i przenoszona do ula. Zmieszana ze śliną stanowi dla pszczół pokarm zapasowy czyli miód, który i my chętnie zjadamy. Miody spadziowe, zwłaszcza te ze spadzi z drzew iglastych, bogate są w rozmaite substancje, które wspomagają leczenie schorzeń układu oddechowego. Poza tym pod względem walorów smakowych, naszym skromnym zdaniem, miody spadziowe nie mają sobie równych. Cechą charakterystyczną mszyc jest także posiadanie tzw. syfonów (rurek odwłokowych), które znajdują się w tylnej części odwłoka (na 5 lub 6 segmencie). Struktury te w życiu mszyc pełnią niebagatelną rolę. W chwili ataku drapieżnika z syfonów wypływają krople feromonu alarmowego, który ostrzega całą kolonię o niebezpieczeństwie.

larwy mszyc pasące się na łodyżce pelargonii, fot. M. Wolny
uskrzydlone imago mszycy delektujące się pelargoniowym soczkiem (strzałka pokazuje kłujkę), fot. M. Wolny
larwy mszyc (strzałki pokazują syfony), fot. M. Wolny
kropelka feromonu alarmu na końcu syfonu, fot. M. Wolny

Mszyce w bardzo krótkim czasie potrafią wytworzyć kilka pokoleń, stąd tak wiele osobników tworzy jedną kolonię. Dzieje się tak za sprawą zdolności do przemiany pokoleń, która związana jest z różnymi formami rozrodu, odbywającymi się naprzemiennie partenogenezą (dzieworództwem), polegającą na rodzeniu się nowych osobników z jaj niezapłodnionych (bez udziału samców) oraz rozmnażaniem płciowym z udziałem osobników obu płci. W przemianie pokoleń u mszyc obserwuje się powstanie pokoleń samic dzieworodnych bezskrzydłych i uskrzydlonych oraz pokolenia płciowego. Rozwój tych owadów jest przykładem przeobrażenia niezupełnego (hemimetabolia), polegającego na tym, że postacie larwalne podobne są do osobników dojrzałych i brak jest stadium poczwarki, która charakterystyczna jest dla owadów o przeobrażeniu zupełnym (holometabolia). Larwy mszyc, podobnie jak wszystkich owadów, rosną na drodze linienia zrzucania starej powłoki ciała.

larwa w trakcie linienia (strzałka pokazuje wylinkę), fot. M. Wolny
liniejąca larwa w zbliżeniu, fot. M. Wolny
coś mi się chyba do czułka przylepiło... O, wylinka mojej siostrzyczki!, fot. M. Wolny
składowiska wylinek, fot. M. Wolny

I jak, polubicie te małe owady? Nigdy w życiu niejeden powie wszakże są szkodnikami niszczącymi nasze plony! Zaraz się z nimi rozprawimy za pomocą odpowiedniego pestycydu! Na dobre wyniosą się z naszego ogródka! Hola, hola... A miodek spadziowy by się jadło, co? Nie zapomnijcie, że bez udziału mszyc tego słodziutkiego, pyszniutkiego, no i leczniczego daru natury by nie było :-). Spójrzcie zatem na mszyce nieco łaskawszym okiem... A przynajmniej spróbujcie...

czy to słynne poznańskie koziołki?, fot. M. Wolny

37 komentarzy:

  1. O kurde, to teraz będę miał zagwozdkę... to tak jak z koziorogiem dęboszem i dębem - co lepiej chronić - owada czy drzewo... ale miodek to ja lubię, więc póki roślinki nie więdną niech sobie spijają. Ale jak się nadmiernie się rozmnożą to obiecują eksterminację! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście mszyce nie są chronione :-). No a z koziorogiem to faktycznie zagwozdka - jest rzadki, podlega ochronie i rozwija się zwykle w wiekowych dębach, nierzadko zasługujących na ochronę pomnikową. Prowadzi to do powolnego zamierania drzewa. No i co tu chronić - piękne stare dęby, czy rzadkiego chrząszcza? Jeden powie chrząszcza, inny znów dęby :-). Podobno dobry rezultat przynosi obsadzenie dębów bluszczem, który zacienia pień drzewa i w ten sposób zniechęca koziorogi do składania jaj. Kozioróg dębosz atakuje zwykle dobrze nasłonecznione drzewa, bowiem potrzebuje odpowiedniej temperatury do rozwoju. Ocieniony bluszczem dąb nie jest dla niego atrakcyjny :-)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  2. Genialny post, fotki rewelka. Jakim aparatem były pstrykane?, dobre makro pokazujace wszystkie szczegoły budowy anatomicznej. Post bardzo mi się podoba. Nie kojarzyłem mszyc ze spadzią, myslałem, że pszczoły same to produkuja, a tu proszę substrat wytwarzany jest przez mszyce. Konrad, ja tez ten miodek spadziowy bardzo lubię :-)
    Pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też miodek spadziowy lubimy; naszym zdaniem jest najlepszy :-).
      Fotki zostały zrobione Olympusem E3 + obiektyw Olympusa 40-150 + nakładka powiększająca + dyfuzor własnej roboty, żeby uzyskać większą głębię ostrości. Fajnie, że fotki się podobają, ale naszym zdaniem do rewelacyjnych się nie zaliczają :-) Zwykle pstrykamy w celach dokumentacyjnych.
      Pozdrawiamy

      Usuń
  3. Coś wyniosę z tego artykułu. Fajne makro

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe te mszyce:) Lubię miodek spadziowy, ale ich nie lubię:)
    Dziękuję za odwiedziny i komentarz pod postem. Muszę napisać, że źle zinterpretowałeś Dziale Przyrody :) wpis o znalezionym gnieździe i jajeczkach sikorki. Jajeczka sikorki są na pewno bo wyjęte z budki lęgowej podczas czyszczenia:)A wiem, że sikorka je zniosła bo obserwowałam jak buduje gniazdo, to było w ubiegłym roku:) A gniazdko nie wiem jakiego ptaszka:) Pozdrawiam i obserwuję i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zdjęcie prawdziwego gniazdka znalezionego zimą w żywopłocie, jajeczka sikorek" - z Twojej wypowiedzi wynika, że jajeczka znajdowały się w znalezionym gniazdku, dlatego napisaliśmy, że nie możliwe aby były sikorowe, bo sikory robią gniazda w dziuplach lub ich zamiennikach - budkach lęgowych :-)
      Pozdrawiamy i dziękujemy za wizytę na naszym blogu :-)

      Usuń
  5. Muy buena serie, un gran trabajo de macrofotografia . Enhorabuena.
    http://misojosasiloven.blogspot.com.es/.

    Un saludo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muchas gracias por sus amables comentarios y visitar el blog.
      Saludos

      Usuń
  6. Nigdy nie interesowałem się mszycami i tak jak większość traktowałem je jako szkodniki niszczące moje plony w sadzie i ogrodzie. Co prawda mojego wrogiego nastawienia do nich nie zmienię ale dużo dowiedziałem się o ich ciekawym życiu zilustrowanym świetnymi zdjęciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za odwiedziny i cieszymy się, że nasz post wzbogacił Twoją wiedzę :-)
      P.S. My też nie lubimy, kiedy atakują nasze wychuchane i wypieszczone roślinki:-)

      Usuń
  7. Aha, now you showed me something new, brilliant photos.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz widzę mszyce z tak bliska, bardzo śmieszne są. Nie cierpię ich bo niszczą mi róże na działce ale miodek spadziowy chętnie wcinam, hi hi hi
    Pozdrowienia od Sławka D. z Baborowa

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak miodek spadziowy wyśmienity ; kupiłam będąc w Bieszczadach. Post bardzo ciekawy a zdjęcia super.

    OdpowiedzUsuń
  10. These bugs drive us crazy here, but they are interesting. Your macros are awesome!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks for your secondvisit on our blog and the nice comment.
      All the best!

      Usuń
  11. A really interesting post. I learned a lot from this. Thank you for a fine job.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We are pleased that informations about aphids are useful.
      Thanks for your kind words.
      Greetings

      Usuń
  12. Thanks for the information about aphids. They are not a favorite of mine, since they like to dine on our roses. Your pictures are excellent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi George! It's true, that aphids really like to dine roses.
      We are glad that you like our pictures.
      Have a nice day!

      Usuń
  13. Bardzo ciekawe o tych mszycach, zwłaszcza zdjęcia :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się Izuniu, że notka o mszycach Cię zainteresowała :-) Życzymy Ci pięknego, słonecznego weekendu. Trzymaj się!

      Usuń
  14. A fascinating visit to this tiny world. It's hard to count many birds, never mind aphids. Wonderful photography close-ups.I will no longer think of aphids as pests. Every creature has a place.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holy words, Phil - "Every creature has a place"!
      Big thanks!
      Best regards :-)

      Usuń
  15. Fantastic Macro images,superb detail,very interesting read.
    John.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you John for your kind words :-)
      Have a nice weekend! Greetings

      Usuń
  16. Witam.
    Dziękuję za odwiedziny. Bardzo tutaj ciekawie pod każdym względem, dlatego też żwawo wpisuję się na listę obserwatorów.
    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa ucieszyły nas ogromnie!!!! Dziękujemy!!!!!!!!
      Pozdrawiamy cieplutko!

      Usuń
  17. Lubię owady w zbliżeniu:) Pozdrawim i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też bardzo lubimy patrzeć na nie z bliska, nawet bardzoooooooooo bliskaaaa... :-) Dzięki za wizytę i do kolejnego razu. Pozdrawiamy

      Usuń
  18. Hej, a jak wytłumaczysz moją historię ? Pewnego razu na wiosennym spacerze w dębowym lesie słyszałam dziwny szmer w poszyciu. Stałam chwilę przyglądając się - to był jak opad suchego deszczu. Z drzew spadały maleńkie ciemnobrązowe kuleczki i skupiały się w zagłębieniach liści ściółki. Źródła kuleczek nie było sposobu dojrzeć, drzewa choć młode, cienko pienne to jednak wysokaśne - rosnące w zwyczajnym leśnym dzikim zagęszczeniu.
    Myślisz, że mogła to być masowa spadź mszyc ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Miłko!
      Wydaje nam się, że to nie była spadź, ale - i tu uwaga - odchody gąsienic jakiegoś motyla, który rozpanoszył się w lesie dębowym. Jeżeli gąsienice występują masowo, to faktycznie z nieba kapie "odchodowy deszczyk". Gąsienice to maszynki do przerabiania pokarmu, które cały czas się obżerają, a drugim otworkiem wylatuje wiadomo co :-) Ornitolodzy i entomolodzy prowadzą czasem takie badania (kiedyś nasz profesor z Uniwerku Wrocławskiego jeździł do Puszczy Białowieskiej badać sikory) i pod drzewem rozkładają białe płachty, a odchody gąsienic, które spadają masowo są ważone i w ten sposób można wyliczyć ile pokarmu w postaci gąsienic mają do dyspozycji ptaki owadożerne, np. sikory. Tak więc z nieba nie kapał na Ciebie słodki deszczyk w postaci kropelek spadzi, tylko coś zupełnie innego :-) Pozdrawiamy ciepło i dziękujemy za odwiedziny

      Usuń
    2. Ha, też od razu pomyślałam o jakimś owadzie, nie koniecznie chronionym skoro w takim zagęszczeniu występował. Jak tylko spostrzegłam się - nogi za pas i do domu :)

      Usuń