czwartek, 10 kwietnia 2014

Niezwykły lęg puszczyka Strix aluco

pisklę puszczyka, fot. P. Zabłocki
Po obejrzeniu świetnych fotografii sów na kilku różnych blogach przyrodniczych, które dodaliśmy właśnie w panelu POLECANE BLOGI, przypomniał nam się lęg puszczyka, który znaleźliśmy w 2008 roku. Puszczyk Strix aluco jest gatunkiem sowy, który na gniazdo najczęściej wybiera dziuple drzew. Zdarza się czasem, że zajmuje specjalne budki lęgowe przygotowane dla tego gatunku lub budki dla płomykówek Tyto alba. Czasami też gnieździ się w zakamarkach budynków (stodołach, na strychach, dzwonnicach, czy wieżach kościelnych). Tymczasem nam udało się znaleźć lęg tego gatunku wśród opuszczonych śródleśnych zabudowań gospodarskich – w starej rozpadającej się stodole i to wprost na ziemi, a dokładniej w zagłębieniu sterty pozostawionej słomy. Gniazdo znaleźliśmy przypadkiem 28 kwietnia. Mieliśmy wiele obaw czy lęg nie zostanie splądrowany przez jakiegoś drapieżnika, miejsce było często odwiedzane przez kuny, lisy, a także ludzi. Na szczęście trójka z czterech piskląt pomyślnie opuściła to niezwykłe lęgowisko.

po wejściu do opuszczonej stodoły zauważyliśmy wylatującego z niej puszczyka; ptak zerwał się z zaznaczonego na zdjęciu zagłębienia, fot. M. Wolny
zagłębienie skrywało 4 puchate pisklęta, fot. M. Wolny
maluchy smacznie sobie spały w towarzystwie 2 martwych myszy leśnych Apodemus flavicollis, które upolował dla nich tatuś..., fot. M. Wolny
najmłodsze pisklę miało zaledwie 2-3 dni..., fot. P. Zabłocki
6 maja w zagłębieniu czekały na nas 4 pisklęta, fot. M. Wolny
samiec dobrze spisywał się jako łowca, bo obok piskląt znowu leżała martwa mysz..., fot. M. Wolny
na dziobach piskląt w dalszym ciągu widoczne były białe zęby jajowe służące do rozbicia skorupki jaja w trakcie klucia, fot. P. Zabłocki
13 maja pisklęta wyglądały na dobrze wykarmione i smacznie sobie spały, fot. M. Wolny
wtedy też zostały zaobrączkowane, fot. M. Wolny
udało nam się tego dnia odłowić samicę, która także została zaobrączkowana, fot. M. Wolny
ubarwienie skrzydła samicy od spodu, fot. M. Wolny
i z wierzchu..., fot. M. Wolny
pożegnalny portret mamusi..., fot. M. Wolny

38 komentarzy:

  1. Such a beautiful post, superbly illustrated. I'm delighted to see that the chicks did so well in this dangerous location.

    I hope that you were being very careful - adult Tawny Owls are very good at damaging human eyes, particularly if they think that their young are threatened!!!

    Keep up the good work.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks Richard!
      We are always careful :-)
      Greetings

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Witamy serdecznie Koleżankę z Finlandii :-)
      Dziękujemy za odwiedziny i cieplutko pozdrawiamy :-)

      Usuń
  3. Beautiful of the wee ones, and the one of mummy. Great photos.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne sówki :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też się podobają takie puchatki :-), pozdrawiamy

      Usuń
  5. Lęg naprawdę niezwykły:) Miałem robić w tym roku budkę dla tego pięknego ptaka, ale przeniosę to na następny rok:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku to już za późno, w niektórych miejscach puszczyki już się klują :-)
      Pozdrawiamy

      Usuń
    2. I właśnie dlatego przenosę na następny:)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Witaj Mario! Miło, że do nas zajrzałaś :-) Dzięki, pozdrawiamy

      Usuń
  7. Cudowne puchatki a WY jak zwykle na właściwym miejscu i zrobiliście cudowne zdjęcia nie mówiąc już o zaobrączkowaniu tego niezwykłego lęgu i mamusi . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajne maluszki. To wspaniała sprawa, odkryć takie miejsce i obserwować ich rozwój. Aż przykre, że ludzie nie doceniają piękna natury...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie śliczne maleństwa rosną pod czujnym okiem rodziców ( pyszne jedzonko czeka jak się obudzą ) no a my możemy to wszystko obserwować dzięki WAM i tym wspaniałym zdjęciom. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyczna sprawa , że udało wam się wypatrzeć to miejsce lęgu. Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. doskonały reportaż, świetne zdjęcia. Ciekawy przypadek. Gratulacje. Będę z pasją śledził ten blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło nam, że pozyskaliśmy nowego fana :-) Dzięki za komentarz! Pozdrawiamy

      Usuń
  12. Such a great series. I am sure that much of the time birds establish their nests in precarious situations because we humans have eliminated many favourable locations. Your post, as always, is very interesting indeed.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks David! Your posts are very interesting too. We like your blog.
      Greetings

      Usuń
  13. Niesamowita sprawa!
    A lęg raczej jest bezpieczny, kuny są za mądre by ryzykować starcie z puszczykiem, nawet jak wygrają, rany będą bolały.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trudno powiedzieć czy bezpieczny... Kilka lat temu był, chyba na jakiejś estońskiej stronie podgląd na żywo z kamery w budce puszczyka, kuna weszła podczas nieobecności samicy i wyniosła jedno jajo... Niestety samice też muszą opuścić od czasu do czasu gniazdo. Nasz lęg był w miejscu, gdzie dość często przychodzą ludzie, mogli spłoszyć samicę, a w tym czasie gniazdo mógł zrabować jakiś drapieżnik - kuna, lis, kot, pies... na szczęście tylko jedno z piskląt zostało zjedzone i to w wieku, kiedy już dobrze latały - chyba właśnie przez kunę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "bezpieczeńswo" to w ogóle pojęcie nader względne. miałem na myśli że nie są wcale bardziej zagrożone niż gdzie indziej, pomijając oczywiście czynnik ludzki. Myślę że ciekawe były by badania nad zmianami obyczajów lęgowych związanymi z presjąantropogeniczną, czyli np. wycinaniem dziuplastego drzewostanu.

      Usuń
    2. Tak właśnie i my myślimy, to czy dany lęg przeżyje do wylotu z gniazda jest w dużej części przypadkiem... oczywiście są miejsca mniej i bardziej bezpieczne... ale pisałem o kunie - nie wiem czy kuna, która znalazłaby gniazdo naszych puszczyków dałaby za wygraną i zostawiła samicę w spokoju... raczej wyczekałaby na odpowiedni moment i zaglądałaby aż pisklęta byłyby same... Nic nigdzie nie jest bezpieczne - kiedyś widziałem zdjęcia w necie jak norka zaatakowała czaplę siwą i o ile sobie przypominam zabiła ją, a wszyscy wiemy jak niebezpiecznym może być dziób czapli, która celuje zwykle bezbłędnie... pozdrowienia

      Usuń
    3. W skutek antropopresji i utraty naturalnych siedlisk rzeczywiście wiele ptaków zakłada gniazda w coraz to dziwniejszych miejscach... i to też z różnym skutkiem...

      Usuń
  15. Piękne pisklaczki, widać jak rosną i zmieniają się. I fajny komentarz do zdjęć. Pozdrawiają Piotruś i Karolinka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Dzieciaczki! To dokładnie tak jak Wy - też z każdym dniem rośniecie i zmieniacie się :-). Bardzo się cieszymy, że zaglądacie na naszego bloga. Pozdrawiamy ciepło i Was, i Waszych rodziców.

      Usuń
  16. Incredible, I am amazed at where the Tawny Owl made her nest! Nice post and great images.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi Rid! Thanks for your visit and kind words :-). It is really incredible :-). When we saw this clutch we were in shock.
      Greetings

      Usuń
  17. A mam pytanie, jak puszczykowi mogło się spodobać takie miejsce przecież dach jest dziurawy mógł zostać w najgorszym przypadku lęg zepsuty ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie jest zrobione z takiej perspektywy, że wygląda jakby nad gniazdem nie było dachu, ale w rzeczywistości było w miejscu osłoniętym przez resztki dachu... A miejsce pewnie było wykorzystywane przez samicę zimą i wydawało się dla niej bezpieczne skoro zdecydowała się tam złożyć jaja... Miejsce to przez ludzi penetrowane jest dopiero od wiosny. Na szczęście lęg się udał, ale w kolejnym sezonie puszczyków już tam nie było...

      Usuń