Rzut
oka na obraz z kamery i… jak widać na poniższym zdjęciu w budce są znowu dwa
jaja. A to oznacza, że druga samica pod nieobecność pierwszej znowu podrzuciła
jajo. Czyli wygląda na to, że obie samice roszczą sobie prawo do naszej budki…
Dziś nam przyszło do głowy, że cała sytuacja może wynikać z tego, że możemy
mieć do czynienia z poligynicznym samcem – czyli samcem, który ma dwie samice. Taka
sytuacja może zdarzyć się u różnych gatunków ptaków. Zwykle jednak jest tak, że
samiec zdobywa jedną partnerkę, zakłada z nią gniazdo i w momencie, gdy samica
zaczyna wysiadywanie jaj, samiec zaczyna rozglądać się za drugą partnerką. Zwykle
też samiec pomaga w karmieniu tylko piskląt z jednego (zazwyczaj pierwszego)
gniazda. Druga musi sobie radzić sama. W przypadku naszych szpaków możemy mieć
do czynienia z taką sytuacją, ale obie samice zostały zwabione przez samca w
jednym czasie i obie chcą zająć tę samą budkę… Zobaczymy co będzie dalej. Póki
co, jedna z samic (chyba pierwsza) wróciła do gniazda i zaczęła siedzieć na obu
jajach (może wczorajsza awantura i wyrzucanie jaj było spowodowane zastaniem w
gnieździe obcej samicy…).
niedziela, 13 kwietnia 2014
sobota, 12 kwietnia 2014
Mrożące krew w żyłach nagranie z kamery w budce lęgowej na początek sezonu muzealnych szpaków 2014!
![]() |
| pierwsze jajo w sezonie 2014 |
Samica
mości się w gnieździe i wylatuje z budki, naszym oczom ukazuje się pierwsze jajo
w sezonie 2014!
Podczas
nieobecności samicy do budki wchodzi obca samica i znosi w niej swoje jajo. Do
budki wraca właścicielka gniazda i ostro atakuje intruza – bójka trwa dobrą
chwilę, obca samica leży na grzbiecie i jest mocno dziobana przez prawowitą
właścicielkę gniazda. Intruz zostaje przepędzony, a samica wyrzuca podrzucone
(lub własne!) jajo... Niestety wkrótce okazuje się, że podczas awantury ucierpiało
także drugie jajo, więc samica usuwa je z budki.
Sfrustrowana
samica wraca jeszcze kilkakrotnie do budki. Ciekawe czy jutro zniesie w nim
nowe jajo?
Zaobserwowane
przez nas wydarzenia możemy zinterpretować tak: obca samica przyleciała do
budki i zniosła w niej swoje jajo, ponieważ jej własne gniazdo zostało
splądrowane przez drapieżnika, nie chcąc porzucić rozwijającego się w
niej jaja zniosła je w gnieździe obcej samicy licząc, że ta je wysiedzi i
wychowa potomka. U wielu gatunków ptaków zdarza się, że samice podrzucają sobie
nawzajem jaja. Zastanawiające, na ile jest to przypadkowe działanie w
wyniku np. splądrowania własnego gniazda przez drapieżnika, a na ile może być to
celowe działanie? Taka samica mogłaby w sezonie znieść więcej jaj do obcych gniazd nie tracąc energii na wysiadywanie i karmienie piskląt, niż byłaby
w stanie samodzielnie wychować. Takie zachowanie byłoby dla niej opłacalne z
punktu widzenia korzyści z pozostawienia po sobie potomstwa bez konieczności
poniesienia nakładów energii na ich wychowanie. Oczywiście korzyści pojawiłyby
się tylko wtedy, gdyby samice nie orientowały się, że do ich gniazd podrzucone
zostały jaja. W przypadku obserwowanego przez nas lęgu mogło
być też zupełnie inaczej… Z naszych obserwacji wynika, że podczas budowy
gniazda szpaki nie spędzały zbyt dużo czasu przy budce – zwykle było to kilka
wizyt rano i kilka popołudniu. Widzieliśmy też niejednokrotnie bójki różnych
ptaków przy jednej dziupli czy budce. Mogło być więc tak, że dwie różne samice
rościły sobie prawo do naszej budki i obie uważały ją za swoje miejsce lęgu.
Konflikt wybuchł wtedy, gdy w gnieździe pojawiły się jaja i obie samice zaczęły przy
nich spędzać więcej czasu. Wydaje się jednak, że drugiej samicy nie
przeszkadzało w gnieździe już zniesione jajo, a pierwsza była zupełnie świadoma
pojawienia się w gnieździe jaja zniesionego przez obcą samicę. Drugie zostało
wyrzucone ponieważ ucierpiało podczas bójki obu samic. Tak czy owak, nasze
szpaki znowu dostarczyły nam ciekawych obserwacji…
czwartek, 10 kwietnia 2014
Niezwykły lęg puszczyka Strix aluco
| pisklę puszczyka, fot. P. Zabłocki |
Po
obejrzeniu świetnych fotografii sów na kilku różnych blogach przyrodniczych,
które dodaliśmy właśnie w panelu POLECANE BLOGI, przypomniał nam się lęg
puszczyka, który znaleźliśmy w 2008 roku. Puszczyk Strix aluco jest gatunkiem sowy, który na gniazdo
najczęściej wybiera dziuple drzew. Zdarza się czasem, że zajmuje specjalne budki lęgowe
przygotowane dla tego gatunku lub budki dla płomykówek Tyto alba. Czasami też gnieździ się w zakamarkach budynków
(stodołach, na strychach, dzwonnicach, czy wieżach kościelnych). Tymczasem nam
udało się znaleźć lęg tego gatunku wśród opuszczonych śródleśnych zabudowań
gospodarskich – w starej rozpadającej się stodole i to wprost na ziemi, a
dokładniej w zagłębieniu sterty pozostawionej słomy. Gniazdo znaleźliśmy przypadkiem 28 kwietnia. Mieliśmy wiele obaw czy lęg nie zostanie splądrowany przez jakiegoś drapieżnika, miejsce było często odwiedzane przez kuny, lisy, a także ludzi. Na szczęście trójka z czterech piskląt pomyślnie opuściła to niezwykłe lęgowisko.
| po wejściu do opuszczonej stodoły zauważyliśmy wylatującego z niej puszczyka; ptak zerwał się z zaznaczonego na zdjęciu zagłębienia, fot. M. Wolny |
| zagłębienie skrywało 4 puchate pisklęta, fot. M. Wolny |
| maluchy smacznie sobie spały w towarzystwie 2 martwych myszy leśnych Apodemus flavicollis, które upolował dla nich tatuś..., fot. M. Wolny |
| najmłodsze pisklę miało zaledwie 2-3 dni..., fot. P. Zabłocki |
| 6 maja w zagłębieniu czekały na nas 4 pisklęta, fot. M. Wolny |
| samiec dobrze spisywał się jako łowca, bo obok piskląt znowu leżała martwa mysz..., fot. M. Wolny |
| na dziobach piskląt w dalszym ciągu widoczne były białe zęby jajowe służące do rozbicia skorupki jaja w trakcie klucia, fot. P. Zabłocki |
| 13 maja pisklęta wyglądały na dobrze wykarmione i smacznie sobie spały, fot. M. Wolny |
| wtedy też zostały zaobrączkowane, fot. M. Wolny |
| udało nam się tego dnia odłowić samicę, która także została zaobrączkowana, fot. M. Wolny |
| ubarwienie skrzydła samicy od spodu, fot. M. Wolny |
| i z wierzchu..., fot. M. Wolny |
| pożegnalny portret mamusi..., fot. M. Wolny |
środa, 9 kwietnia 2014
Rozkolce z Morza Śródziemnego – dawcy starożytnej purpury
![]() |
| muszla rozkolca farbiarskiego Bolinus brandaris, fot. M. Wolny |
![]() |
| muszla rozkolca pasiastego Hexaplex trunculus, fot. M. Wolny |
Zaprezentowane na fotografiach muszle pochodzą z Tunezji. Muszlę rozkolca farbiarskiego Bolinus brandaris (nr inw. MŚO/P/11501) zakupiliśmy wraz z żywym okazem na targowisku z „owocami morza” w miejscowości Sousse 07.03.2010, ciało ślimaka usunęliśmy. Muszlę drugiego gatunku − rozkolca pasiastego Hexaplex trunculus (nr inw. MŚO/P/11502) znaleźliśmy 14.03.2010 na plaży w miejscowości Mahdia. Od stycznia 2012 roku muszle te wraz z innymi okazami z kolekcji konchiologicznej Działu Przyrody prezentowane są na naszej autorskiej wystawie „I mięczak może mieć powód do dumy”. Aktualnie ekspozycję można oglądać w Muzeum w Praszce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





