środa, 11 marca 2015

Przydacznie Tridacnidae

Od jakiegoś już czasu na łamach naszego bloga zamieszczamy ciekawostki na temat różnych egzotycznych mięczaków, których muszle udało się zgromadzić w muzealnej kolekcji (zobacz także: Przyłbice Casside; Skrzydelnikowate Strombidae;  Boskie muszle trytonów Cymatiidae; Porcelanki Cypraeidae; Rozkolce z Morza Śródziemnego - dawcy starożytnej purpury). Dziś przyszła kolej na małże z rodziny przydaczniowatych Tridacnidae. Już sam fakt wytwarzania największych muszli czyni je wyjątkowymi. Ta nieliczna grupa, bo reprezentowana na świecie tylko przez siedem gatunków, zasiedla głównie tropikalne wody Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku, ale dwa z nich – przydacznię wielką Tridacna maxima i łuskowatą T. squamosa – można już podziwiać na rafach koralowych Morza Czerwonego. Trójkątne muszle wszystkich przydaczni są grube, ciężkie i mają duże promieniowe żebra, niekiedy wyposażone w blaszkowate wypustki. Krawędzie obu połówek są pofalowane i dokładnie do siebie dopasowane. Z wierzchu są zazwyczaj jasne, jednobarwne (kremowe, szare) i z nielicznymi wyjątkami pozbawione jakichkolwiek deseni, natomiast powierzchnia wewnętrzna jest porcelanowa, błyszcząca. Tak niepozornie ubarwione muszle mogą nie zachwycać. Jednak przyglądając się przyrośniętym do podłoża osobnikom żywym, nietrudno zauważyć wystające ze szczeliny muszli fałdy ich pięknego płaszcza, który „bije po oczach” jaskrawością swoich niebiesko-zielonych barw. Właśnie te cudowne płaszcze wraz z całą paletą barw, w które przystrojone są egzotyczne ryby i koralowce Anthozoa, tworzą najbardziej kolorowy kalejdoskop na rafach. Jaskrawe ubarwienie płaszcza przydacznie zawdzięczają obecności jednokomórkowych glonów – zooksantelli, z którymi żyją w symbiozie. Te mikroskopijnej wielkości organizmy, które znalazły schronienie w komórkach ich ciała, biorą udział w odżywianiu, a właściwie dożywianiu przydaczni. Oprócz tradycyjnego dla małżów sposobu pozyskiwania pokarmu, polegającego na odfiltrowywaniu go z wody, przydacznie korzystają z substancji organicznych i tlenu, które produkowane są przez ich małych „lokatorów” w procesie fotosyntezy. Taki stały zastrzyk energii i potrzebnych do życia związków odżywczych pozwala im na osiąganie znacznie większych od innych małżów rozmiarów ciała. Żeby jednak „wilk był syty i owca cała”, muszą one zapewnić swoim współtowarzyszom jak najlepsze warunki do fotosyntezy, dlatego osiedlają się na płyciznach, zwykle na rafie koralowej (na głębokości od 2 do 25 m), czyli tam, gdzie docierają promienie świetlne, niezbędne do zajścia tego procesu. 

połówka dwuczęściowej muszli przydaczni olbrzymiej Tridacna gigas z kolekcji MŚO

Ze wszystkich przydaczniowatych, zresztą i wszystkich oskorupionych mięczaków, największe muszle należą do przydaczni olbrzymiej T. gigas, zamieszkującej wody Indopacyfiku. Gigantyczne muszle tego gatunku mogą osiągać blisko 1,4 m długości i ważyć nawet ćwierć tony. Najcięższy odnotowany dotąd okaz waży 262 kg i jest własnością American Museum of Natural History w Nowym Jorku. Na ogół spotyka się osobniki o wiele mniejsze, o średnicy muszli nieprzekraczającej 60 cm. Niestety temu największemu z muszlowców gatunkowi mięczaka od wielu już lat grozi niebezpieczeństwo wymarcia. W niektórych rejonach swego występowania został on całkowicie wytrzebiony przez człowieka, który wymyślił sobie całe mnóstwo powodów, aby go wyławiać. Początkowo przydacznie olbrzymie pozyskiwane były dla smacznego mięsa, później głównie dla dużych i niezwykle dekoracyjnych muszli. Na wyspach Pacyfiku służyły m.in. jako zbiorniki na deszczówkę. Na Molukach zastępowały umywalki, wanienki do kąpania małych dzieci, a także poidła dla hodowanej zwierzyny. Dzięki swojemu ciężarowi i solidnej budowie nadawały się również na kotwice oraz siekiery do rąbania drewna. Znalazły nawet zastosowanie w Europie. W niektórych kościołach, również w Polsce, do dzisiaj używane są jako kropielnice i chrzcielnice. Zmniejszająca się w zastraszającym tempie liczebność gatunku wpłynęła na podjęcie decyzji o całkowitym zakazie odłowu tego małża w wielu rejonach jego występowania, wpisaniu go na światową Czerwoną Listę Gatunków Zagrożonych (IUCN) oraz objęciu konwencją waszyngtońską, której celem jest ograniczenie handlu gatunkami będącymi na wymarciu. 

połówka dwuczęściowej muszli hipopusa plamistego Hippopus hippopus ze zbiorów MŚO

Innym rzadkim gatunkiem przydaczni jest żyjący na rafach Pacyfiku hipopus plamisty Hippopus hippopus. Jego szarobiałą muszlę upiększa ciekawy wzorek w postaci bordowych lub brunatnych plamek, układających się nieraz w nieregularne, koncentryczne pasy. Z kolei gatunkiem o najładniejszych muszlach bez wątpienia, jest przydacznia łuskowata T. squamosa  z wód Indopacyfiku i Morza Czerwonego. Jej wyjątkową skorupę, podobną do tropikalnej ryby, zdobią osadzone na żebrach półokrągłe, wysokie i łuskowatego kształtu wypustki. Ubarwienie zewnętrznej powierzchni muszli jest przeważnie kremowo-szare lub białe, jedynie u osobników młodych może być różowe, żółte, a nawet pomarańczowe. Warto również dodać, że wszystkie przydacznie mogą wytwarzać perły, które osiągają niekiedy całkiem pokaźne rozmiary. Największa z nich, znaleziona na Filipinach w muszli przydaczni olbrzymiej,  osiągnęła wymiary 24 x 14 cm i wagę 6,35 kg.

muszla przydaczni łuskowatej Tridacna squamosa z kolekcji MŚO

środa, 4 marca 2015

Nasz pierwszy schwytany drugoroczny samiec błotniaka łąkowego Circus pygargus - wspomnienia z ubiegłego sezonu...

Ostatnie słoneczne dni spowodowały, że coraz częściej myślimy o „naszych” błotniakach. Sięgamy także pamięcią do minionego sezonu. Przeglądając dokumentację fotograficzną zrobioną w trakcie obrączkowania dorosłych ptaków, natrafiliśmy na folder ze zdjęciami naszego pierwszego schwytanego młodocianego samca. Część drugorocznych osobników tego gatunku spędza swój pierwszy sezon letni w miejscu zimowania, którym w przypadku ptaków z Polski są najczęściej obszary położone na pograniczu Nigerii, Nigru i Czadu. Jest jednak także spora liczba osobników obu płci, które powodowane niepokojem wędrówkowym, opuszczają zimowiska i wyruszają w swoją pierwszą podróż na tereny lęgowe w Europie. Niektóre z drugorocznych samic mają nawet szansę na odbycie pierwszych lęgów. Jednak w przypadku samców, które noszą jeszcze wiosną znoszoną szatę juwenalną z domieszką piór (prawie) dorosłego typu, jest to mało prawdopodobne. Ich upierzenie przypomina bowiem bardziej upierzenie samic, przez co są dla nich nieatrakcyjne, a już z pewnością przegrywają z dorosłymi samcami w pokazach powietrznych akrobacji.... Tak czy inaczej podczas corocznych kontroli stanowisk błotniaków łąkowych Circus pygargus udaje nam się zaobserwować pojedyncze drugoroczne samce, które koczują po okolicy. Nigdy jednak, jak dotąd, nie udało nam się żadnego schwytać. Szczęście wreszcie uśmiechnęło się do nas w zeszłym sezonie, podczas odłowu ptaków w powiecie brzeskim...

Upierzenie przejściowe, czyli w trakcie zmiany upierzenia juwenalnego na pierwsze upierzenie adulturalne (zima pierwszego kalendarzowego roku/ wiosna drugiego kalendarzowego roku/jesień drugiego kalendarzowego roku życia). Pierwsze pierzenie juwenalnych ptaków zaczyna się już na zimowiskach. Rozpoczyna się wymianą pokryw ciała, ma jednak zróżnicowany zakres – niektóre osobniki mogą mieć wiosną drugiego roku życia wymienioną większość piór ciała z wyjątkiem lotek, inne tylko pojedyncze pióra na piersi, karku i grzbiecie. Większość typowych osobników wiosną drugiego roku życia ma wymienione pióra na piersi, głowie, karku i grzbiecie, oraz zmienną liczbę piór wśród barkówek, małych i średnich pokryw skrzydłowych. Dużo osobników pierzy zimą także pojedyncze pióra w ogonie (najczęściej środkową parę). Pierwsze całkowite pierzenie lotek błotniaków łąkowych rozpoczyna się od wypadnięcia pierwszej wewnętrznej lotki pierwszorzędowej i ma miejsce wcześniej niż pierzenie ptaków dorosłych – zwykle między połową maja/początkiem czerwca. Jest ono zawieszane podobnie jak u ptaków dorosłych przed rozpoczęciem wędrówki, a następnie kończone na zimowiskach. W końcu sierpnia ptaki mają zwykle wymienione sześć do dziewięciu wewnętrznych lotek pierwszorzędowych.

samiec błotniaka łąkowego w drugim kalendarzowym roku życia (17.07.2014); złapany przez nas osobnik miał przepierzoną większość piór na głowie, karku i grzbiecie, widoczne są jednak pojedyncze spłowiałe brązowe pióra na karku i bokach szyi, obecne jest także jeszcze białe podkreślenie oka i brew; oko samca pierwszej zimy zmienia kolor z szarożółtego na intensywnie żółty
wierzch upierzenia prezentuje swoistą mieszankę wypierzonych piór dorosłego typu i starych juwenalnego typu
wzór na skrzydle jest bardzo charakterystyczny, lotki - zarówno drugorzędowe jak i pierwszorzędowe juwenalnego typu są krótsze niż dorosłego typu
lotki pierwszorzędowe pierzone są kolejno od najbardziej wewnętrznej ku zewnętrznym; nasz osobnik ma przepierzone lotki: pierwszą do czwartej, kolejna - piąta rośnie, szóstej brakuje, ósma do dziesiątej to stare lotki juwenalnego typu, wymienione są także odpowiadające wymienionym lotkom pokrywy pierwszorzędowe; przepierzone jest także drugie pióro skrzydełka (pierwszego i trzeciego brak), a czwarte - najdłuższe to pióro juwenalne
lotki drugorzędowe pierzone są z kilku centrów, u tego osobnika brak jest pierwszej lotki drugorzędowej, piąta jest w fazie wzrostu, druga do czwartej oraz szósta do dziesiątej to stare lotki juwenalnego typu, kolejne - jedenasta do czternastej (wewnętrzne drugorzędowe i trzeciorzędowe) zostały już także przepierzone; pióra grzbietu i większość barkówek są także wymienione (z wyjątkiem największej zewnętrznej)
większość pokryw podskrzydłowych jest wymienionych - są białe z wyraźnym rdzawym plamkowaniem o kształcie prążków lub grotów
na spodzie skrzydła jak i na piersi  widoczne są także pojedyncze pióra juwenalnego typu, które są już mocno spłowiałe
środkowe sterówki (co widać po zniszczeniu końców piór), wymienione zostały na zimowisku (są dłuższe od juwenalnych), pozostały jeszcze trzy juwenalnego typu, siedem pozostałych jest w fazie wzrostu

czwartek, 15 stycznia 2015

E jak... czyli eksponatowego abecadła ciąg dalszy

Hura!!! Mamy eksponat na literę „E”! Wpadając na pomysł opracowania postów z cyklu „Eksponatowe abecadło”, prezentujących muzealia na kolejne litery alfabetu, nie przyszło nam do głowy, że może pojawić się problem natury technicznej. A jednak... Okazało się, że w naszej kolekcji muzealnej, liczącej kilkadziesiąt tysięcy różnych okazów przyrodniczych, brak jest eksponatu na literę „E”. Gdybyśmy wzięli pod uwagę nazewnictwo łacińskie, to nie byłoby najmniejszego problemu z wyszukaniem w magazynie odpowiedniego muzealium. Od razu na usta cisną się takie nazwy jak: Erinaceus europaeus – jeż, Erithacus rubecula – rudzik, czy chociażby Elephas primigenius – mamut włochaty, no i wiele, wiele innych... Z łaciną jest zdecydowanie łatwiej. Na szczęście się udało i „Eksponatowe abecadło” znowu ruszyło z kopyta :-). A wszystko za sprawą „świeżutkiego” eksponatu, który kilka dni temu, wraz z innymi preparatami sylwetkowymi zwierząt, przyjechał do nas z Pracowni Preparowania Zwierząt w Przyszowicach. Okaz, o którym za chwilę będzie tu mowa, został znaleziony przez nas martwy w grudniu 2012 w Zatoce Gdańskiej i czekał w kolejce na spreparowanie. A co to takiego? Ha! Nie lada rarytas niejeden powie...

edredon – gatunek największej kaczki nurkującej (dł. ciała ok. 50–70 cm, rozpiętość skrzydeł ok. 110 cm dł.; waga 1,2–2,2 kg) zamieszkującej skaliste morskie wybrzeża Europy Północnej i Ameryki Północnej. Charakteryzuje się wyraźnym dymorfizmem płciowym: samica jest  brązowa z ciemnymi poprzecznymi prążkami na całym ciele, natomiast samiec w szacie godowej (patrz na poniższe zdjęcie) ma matowoczarny wierzch głowy z białą podłużną linią pośrodku, zielone plamy rozdzielone białym pasmem na karku i policzku, białe pozostałe części głowy, szyję, pierś, grzbiet oraz pokrywy skrzydłowe wyraźnie kontrastujące z matowoczarnymi: szyją, grzbietem, brzuchem, ogonem i pokrywami pod- i nadoponowymi oraz lotkami. Pierś ma często różowawy lub łososiowy odcień. W upierzeniu spoczynkowym ubarwiony jest podobnie jak samica. Edredony gniazdują na ziemi. Zniesienie, podobnie jak u innych kaczek, zabezpieczane jest przez samicę „puchową kołderką” – czyli puchem wyrywanym spomiędzy piór okrywowych brzucha i piersi (nawet 9 tys. ciemnoszarych piór puchowych!). Warto podkreślić, że naukowa nazwa edredona – Somateria mollissima ściśle wiąże się z jego niezwykle miękkimi piórami. Greckie „soma” oznacza „ciało”, a „therion” – „wełna”. Łacińskie „mollissima” z kolei określa najwyższy stopień miękkości. Pierwsze wzmianki o zbieractwie edredoniego puchu pochodzą z XII w. Proceder ten doprowadził do zdziesiątkowania gatunku w wielu miejscach jego występowania. Obecnie ptak ten objęty jest ochroną, buduje się też dla niego specjalne budki chroniące gniazda przed drapieżnikami i kapryśną północną aurą. Puch zbierany jest z gniazd na początku okresu wysiadywania, część z niego jednak pozostawia się samicom i dokłada do niego siana. Samice zwykle dokładają jeszcze trochę puchu, który zbierany jest po wykluciu się piskląt i opuszczeniu przez nie gniazd. Z jednego gniazda można pozyskać około 30 g tego drogocennego surowca. Materiał ten, uznawany za najcieplejszy na świecie, służy do produkcji odzieży polarnej oraz poduszek i kołder. Cena jednej kołdry waha się od ponad 6 do 30 tys. euro. Wartość rocznej sprzedaży tych wyrobów znacznie przekracza 30 milionów euro. Praktycznie jedynymi dostawcami puchu są Islandczycy, którzy opatentowali technologię jego obróbki i traktują ją jako tajemnicę gospodarczą. Każdego roku 350 certyfikowanych zbieraczy pozyskuje łącznie około 2500 kg tego luksusowego surowca. Edredon należy do kaczek nurkujących – grążyc. Za pożywieniem, które stanowią głównie skorupiaki, szkarłupnie i mięczaki, nurkuje nawet na głębokość 10 m. W Polsce gatunek ten spotykany jest w okresie od jesieni do wiosny. Jak dotąd jedyny przypadek lęgu w kraju stwierdzono w 1997 r. w rejonie Górek Wschodnich koło Gdańska, gdzie znaleziono zrabowane przez drapieżnika jajo. W okresie wędrówek i zimowania kaczkę tę obserwuje się głównie w rejonie Zatoki Gdańskiej (co roku stwierdza się tu kilkaset osobników, a zdarzały się lata, w których odnotowano nawet kilka tysięcy). Rzadko gatunek ten spotyka się także w głębi kraju, a jeżeli ma to miejsce to najczęściej na Śląsku i w Wielkopolsce. Obserwowany jest wtedy prawie wyłącznie na rzekach i zbiornikach zaporowych. Na Opolszczyźnie stwierdzony był m. in. na zbiornikach: Turawskim, Nyskim i Otmuchowskim.

edredon Somateria mollissima, preparat sylwetkowy samca z kolekcji MŚO, nr. inw. MŚO/P/12252
na piersi tego osobnika widoczny jest różowawy odcień upierzenia
edredony mają charakterystyczny profil głowy - grzbiet dzioba i czoło tworzą linię prostą

A czy Wy znacie jakieś okazy przyrodnicze, których krajowe nazwy rozpoczynają się na literę „E”? Jeśli tak, to zapiszcie w komentarzach pod postem.

piątek, 2 stycznia 2015

Rozpoznawanie zięby Fringilla coelebs i jera Fringilla montifringilla dla najmłodszych (kolorowanka)

Dziś propozycja nauki rozpoznawania kolejnych dwóch gatunków łuszczaków. Są one ze sobą blisko spokrewnione - nazywane są często gatunkami bliźniaczymi. Pierwszy z nich jest najpospolitszym lęgowym gatunkiem ptaka w Polsce, drugi u nas się nie rozmnaża, możemy go zobaczyć wyłącznie podczas jesiennych i wiosennych przelotów oraz w okresie zimowania.

Kolorowanki przedstawiające poprzednio opisywane przez nas gatunki ptaków, które można spotkać w przydomowych karmnikach znajdziecie tutaj: wróbel i mazurek; bogatka i modraszka; szarytka, sosnówka i czubatka; dzwoniec i czyż.

Zięba Fringilla coelebs - gatunek wielkości wróbla Passer domesticus z nieco dłuższym ogonem i skrzydłami. Przy karmnikach pojawia się pojedynczo lub w małych stadkach. Samiec, który przedstawiony jest na naszej kolorowance, ma brunatny grzbiet, zieloną plamę na kuprze, szaroniebieski wierzch głowy i czarne czoło. Policzki, pierś i boki ciała mają kolor ceglasty o różowym odcieniu. Jesienią, kiedy upierzenie jest świeże, pióra okrywowe mają jasnobrązowe zakończenia, zakrywające barwniejsze nasady piór. Im bliżej wiosny, końcówki te coraz bardziej ulegają wytarciu, ptak staje się barwniejszy i w ten sposób uzyskuje szatę godową. Na czarnych skrzydłach znajdują się dwa charakterystyczne białe pasy: pierwszy - szerszy na średnich pokrywach, drugi na dużych pokrywach i wzdłuż nasady lotek pierwszorzędowych. Zewnętrzne chorągiewki lotek, szczególnie drugorzędowych mają żółte krawędzie. Ogon jest czarny z białymi pasami na zewnętrznych sterówkach, środkowe są szaroniebieskie. Samice nie są tak kolorowo ubarwione, są bardziej brązowoszare, mają także mniej rozległe białe pasy na skrzydłach.

Jer Fringilla montifringilla - wielkości poprzedniego gatunku. Przebywa często w mieszanych stadach z ziębami, przy karmnikach pojawia się w niewielkich grupach. Samiec, który przedstawiony jest na naszej kolorowance, ma żółty dziób, pomarańczowoochrową pierś i barkówki oraz małe pokrywy skrzydłowe. Górna część głowy i plecy są czarne z połyskiem, ale jesienią pióra na głowie mają szarawe zakończenia, a na plecach pomarańczowe - im bliżej wiosny te jasne końce piór ulegają wytarciu, w wyniku czego odsłonięciu ulega coraz więcej czarnej barwy (w ten interesujący sposób samiec uzyskuje ubarwienie godowe). Na czarnych skrzydłach znajdują się dwa charakterystyczne białe pasy, umiejscowione podobnie jak u zięby - jeden na średnich pokrywach, drugi na dużych pokrywach i wzdłuż nasady lotek pierwszorzędowych. Lotki mają żółtawe krawędzie zewnętrznych chorągiewek. Ogon jest czarny z białymi pasami na zewnętrznych sterówkach, ale mniej wyraźnymi niż u zięby. Bardzo charakterystyczną cechą upierzenia tego gatunku jest biała plama na kuprze, widoczna szczególnie u ptaków w locie. Odróżnia ona wyraźnie jera od zięby, która ma kuper zielony (spośród innych łuszczaków biały kuper ma także gil Pyrrhula pyrrhula i szczygieł Carduelis carduelis). Samice tego gatunku są mniej kontrastowo ubarwione, mają mniej pomarańczowej i białej barwy, w upierzeniu dominują u niej odcienie szarości i beżu.

zadanie dla najmłodszych KOLOROWANKA - wydrukuj i pokoloruj, ryc. P. Zabłocki